Amber Heard pokazywała, jak zakrywała siniaki. Tiktokera wypróbowała jej metody. No to się zdziwiła...

Jedna z tiktokerek postanowiła sprawdzić skuteczność makijażu zakrywającego siniaki Amber Heard. Nie takiego efektu się spodziewała.

Więcej ciekawych newsów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przez ostatni miesiąc świat żył głośnym "procesem dekady", który Johnny Depp wytoczył Amber Heard o zniesławienie. Podczas jednej z transmitowanych rozpraw aktorka pokazała kosmetyki, których używała, aby zakryć ślady po rzekomych pobiciach.

Zobacz wideo O co chodzi w konflikcie Johnny'ego Deppa i Amber Heard?

Prawniczka Amber Heard powiedziała na sali sądowej, że jej klientka zawsze miała w torebce zestaw "All In One Correcting Kit" od Milani Cosmetics. Heard miała go używać w latach 2014-2016, kiedy dochodziło do przemocy domowej. Według New York Post, marka wypuściła kosmetyk na rynek dopiero w 2017 roku.

Prawniczka aktorki zapewniała, że jej klientka do perfekcji opanowała kamuflujący makijaż. Rutynę zaczynała od nałożenia kremu z tintem, następnie mocno kryjącego podkładu, zwykłego korektora, a następnie kosmetyku w kolorze kontrastującym do siniaka.

Tiktokerka sprawdza sposób Amber Heard na siniaki

Ten sposób postanowiła wypróbować jedna z tiktokerek, posługująca się pseudonimem beautyvtricks. Jak sama przyznała, była zaskoczona kolejnością, jaką przestawiła Amber Heard. Wcześniej miała zabieg mezoterapii, dlatego sprawdziła skuteczność makijażu aktorki. Od razu zauważyła, że kolorowy korektor jest bazą do cielistego produktu, aby wszystko zneutralizować.

Mam siniaki po zabiegu mezoterapii pod oczy, więc wykorzystamy to i zobaczymy, czy ma sens bycia. Dla mnie nie ma najmniejszego sensu, bo ten korektor nakłada się jako bazę pod korektor zwykły - wyjaśniała.

Następnie wykonała wszystko, o czym wspominała Amber Heard krok po kroku używając mocno kryjących kosmetyków. Różowy kolor bardzo się przebijał, dlatego zmazała całość i wykonała makijaż w odpowiedniej kolejności. Wtedy zakryła siniaka bez problemu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.