Przypadki molestowania na Eurowizji? "Udało mi się odsunąć, ale kolejna osoba próbowała zrobić to samo". Jest odpowiedź

Młode kobiety, które zgłosiły się do pomocy przy konkursie Eurowizji, mówią o przypadkach molestowania. Jest odpowiedź organizatorów i miasta.

Bądź na bieżąco. Więcej o konkursie Eurowizji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Tradycją jest, że konkurs piosenki Eurowizji odbywa się w kraju zwycięzców poprzedzającej edycji. W 2021 roku pierwsze miejsce zajął zespół Maneskin z Włoch. Stąd tegoroczny 66. konkurs ma miejsce w słonecznej Italii, a dokładniej w Turynie. Organizatorzy starają się, aby wszystko było na jak najwyższym poziomie. Obydwa półfinały, które miały miejsce 10 i 12 maja zapewniły niezapomnianą rozrywkę oraz przeżycia widzom. Jednak, jak donosi "Daily Mail" oraz włoski "Corriere Della Sera", podczas imprezy towarzyszącej konkursowi miało dojść do molestowania wolontariuszek.

Zobacz wideo Pierwszy w historii zespół osób głuchych zgłoszony do preselekcji Eurowziji

Skandal na Eurowizji. Młode kobiety mówią o molestowaniu seksualnym  

Jak podają zagraniczne media do organizacji "Ani jednej więcej" zgłosiła się grupa kobiet, które były wolontariuszkami podczas tzw. Turkusowego Dywanu, czyli imprezy otwarcia Eurowizji. Kobiety zgłosiły przypadki molestowania przez zagranicznych tancerzy. Mężczyźni mieli zachowywać się w sposób niestosowny.

Czułam się skrzywdzona. Byłam tam jako wolontariuszka pomagająca delegacjom, a oni obłapiali nas. Nieustannie przytulali i dotykali nas. Jeden z mężczyzn położył mi rękę na biodrze i próbował mnie pocałować. Udało mi się odsunąć, ale wtedy kolejna osoba próbowała zrobić to samo. To przydarzyło się wielu wolontariuszkom, więc sporo z nich opuściło imprezę przez to, co się działo - opowiedziała jedna z wolontariuszek.

Z relacji włoskiego dziennika wynika, że podczas imprezy zaczęto serwować alkohol, który ochoczo pili tancerze. To wtedy przyjęcie wymknęło się spod kontroli organizatorów.

Ci tancerze za dużo wypili i zaczęli obłapiać dziewczyny. Jeden dotykał moich pośladków. Nie poszliśmy z tym na policję, bo nie chcieliśmy sprawiać problemów - komentuje pracownica.

Marek Sierocki, Artur OrzechEurowizja. Sierocki bredził o Chorwatce? Orzech nie wytrzymał. "Trzeba wiedzieć"

Sprawę skomentowała pracownica urzędu miasta Turyn:

Uczestniczyłam w imprezie, o której mówią wolontariuszki i nie dostrzegłam żadnego niepokojącego zachowania - mówi Alessandra Aires.

Rzecznik Eurowizji przekazał dziennikowi "Daily Mail", że Rada Miasta wszystkiemu zaprzeczyła i według nich nic takiego się nie wydarzyło. Natomiast Martin Osterdahl z EBU (Europejska Unia Nadawców), twierdził, że nic nie wie o skargach wolontariuszek. Organizacja "Ani jednej więcej" nie zamierza tego tak pozostawić.

Więcej o: