Beata K. po zatrzymaniu nie trafiła na izbę wytrzeźwień. Rzecznik policji tłumaczy, dlaczego

Beata K. w dniu zatrzymania i po pobycie na komisariacie pojechała z bliskimi do domu. Wiele osób mogłoby się zastanawiać, czy nie powinna po prostu trafić na izbę wytrzeźwień. Rzecznik policji odpowiada.

1 września wieczorem, a dokładniej koło godziny 20, na warszawskim Mokotowie patrol policji zatrzymał Beatę K., która pod wpływem alkoholu prowadziła swoje BMW. Godzinę później piosenkarka trafiła na komendę, gdzie ponownie przebadano ją alkomatem, spisano wszystkie dane i zabrano prawo jazdy. Po liderkę Bajmu przyjechali bliscy. Dlaczego po spotkaniu z policją nie trafiła na izbę wytrzeźwień?

Zobacz wideo Doda komentuje zatrzymanie Beaty Kozidrak

Beata K.Beata K. usłyszała zarzuty! Za jazdę pod wpływem odpowie przed sądem

Dlaczego Beata K. po zatrzymaniu pojechała do domu?

Głos w sprawie zatrzymania Beaty K. zabrał w rozmowie z "Faktem" podkom. Robert Koniuszy, rzecznik policji na warszawskim Mokotowie. Przyznał, dlaczego wokalistka z Bajmu w dniu zatrzymania nie trafiła na izbę wytrzeźwień, a po prostu została przez bliskich odebrana z komisariatu i zabrana do domu.

Dla nas to jest po prostu kobieta, która w stanie nietrzeźwości prowadziła auto. Nie ma żadnych przywilejów, taryfy ulgowej, bo pani jest znana. (...) Do izby przewozi się osobę, którą zabiera się z parku, która pozostawiona stwarza zagrożenie dla swojego życia i zdrowia, bądź zdrowia innych. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z kierowcą znanym, posiadającym adres zamieszkania, z dowodem osobistym. Nie było żadnych przesłanek, które by wskazywały, że nie przyjdzie złożyć wyjaśnień, ucieknie czy zatrze ślady - wyjaśnia Koniuszy.

Policjant opowiedział o wieczorze, podczas którego zatrzymano Beatę K. Na czym polegały czynności, które musieli wykonać funkcjonariusze?

Beata K. była zatrzymana do czasu wykonania niezbędnych czynności, czyli przywieziona do komendy i zbadana pod kątem trzeźwości na urządzeniu stacjonarnym, bo w takim przypadku bada się kilkoma urządzeniami.

Beata K.Beata K. wydała oświadczenie, w którym przeprasza. "Bardzo się tego wstydzę"

Kolejnego dnia po zatrzymaniu, 2 września, wokalistka usłyszała zarzuty. Zgodnie z kodeksem karnym, kierowca znajdujący się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. 

Zobacz też: Fani odwracają się od Beaty K. "Boję się takich ludzi jak pani". Artystka blokuje komentarze

Więcej o: