Eksperci obawiają się panowania księcia Karola. Zagraniczne media już grzmią: To będzie katastrofa

Jeszcze nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle książę Karol zasiądzie na tronie, ale zagraniczne media już obawiają się tej chwili. Rzeczywiście jest czego?

Książę Karol nie ma niestety najlepszej opinii w Wielkiej Brytanii. Przyczyniły się do tego liczne skandale, które przez ostatnie lata mocno namieszały w rodzinie królewskiej. Największym z nich jest oczywiście rozpad małżeństwa z księżną Dianą i romans z obecną żoną, Camillą. Okazuje się, że poddani obawiają się o przyszłość monarchii. A głównym powodem ich lęku ma być sam książę Karol.

Monika Mazur pokazała pokój synaGwiazda TVP pokazała pokój syna. Furorę zrobił fotel. "Boski"

Zobacz wideo Książę Karol jest blisko z księciem Williamem

Książę Karol będzie złym królem?

Zagraniczne media od kilku lat rozpisują się o przyszłej roli księcia Karola. W końcu Elżbieta II ma już 94 lata. Są dwie drogi dojścia Karola do tronu - śmierć lub abdykacja obecnej królowej. Brytyjczycy kochają swoją monarchinię i przez wszystkie lata panowania zdążyli przyzwyczaić się do jej działań oraz decyzji. Okazuje się, że teraz zaczynają niepokoić się o przyszłość.

Australijski portal New Idea zasypuje swoich czytelników mrożącymi krew w żyłach nagłówkami. "To będzie katastrofa", twierdzą dziennikarze. Jednak podobnego zdania są również brytyjscy eksperci. To, co niepokoi ich w osobie księcia Karola, to jego nowoczesne myślenie o monarchii.

Oliwia BieniukOliwia Bieniuk o prezencie, który dostała od mamy. Miała go podczas osiemnastych urodzin

Syn królowej już dawno zapowiedział, że gdy tylko obejmie tron, ma zamiar "odchudzić" monarchię. Według jego słów ma się ona składać tylko z kilku osób, czyli najbliższej rodziny. Brytyjczycy nie przywykli do tak drastycznych i nowoczesnych kroków. Jednak nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle książę Karol obejmie tron. Spekuluje się, że po śmierci lub abdykacji królowej, Karol odstąpi miejsce swojemu synowi, Williamowi.

Czy Karol byłby aż tak złym przywódcą? A może monarchii przyda się powiew świeżości?