"Pytanie na śniadanie". Kolejne granice przekroczone. Żenujące żarty prowadzących z depresji. "Oglądajcie nas, spotykajcie się z najbliższymi"

Na antenie "Pytanie na śniadanie" został poruszony problem depresji i zażywania antydepresantów. Niestety Ida Nowakowska i Łukasz Nowicki nie udźwignęli tematu. O ocenę materiału poprosiliśmy psycholożkę Katarzynę Kucewicz i kulturoznawcę dra Piotra Jakubowskiego.

2 czerwca na antenie programu "Pytanie na śniadanie" Ida Nowakowska i Łukasz Nowicki rozmawiali z psychiatrą prof. Marią Załuską na temat leków antydepresyjnych. Prowadzący delikatnie mówiąc nie byli przygotowani do rozmowy i... żartowali sobie z depresji. 

Zobacz wideo Jak wspierać osobę chorą na depresję?

"Pytanie na śniadanie". Prowadzący żartują z depresji 

Wydawać by się mogło, że na temat depresji powiedziano i napisano już wiele, a społeczeństwo jest coraz bardziej świadome tego, z czym zmagają się osoby cierpiące na tę chorobę. Niestety, w TVP o depresji nadal mówi się z lekceważeniem i nie traktuje się jej jako poważnego problemu. Najlepszym dowodem na to jest odcinek "Pytania na śniadanie", który został wyemitowany 2 czerwca. Materiał zatytułowany był "Wzrasta sprzedaż antydepresantów".

W trakcie tej części programu Ida Nowakowska i Łukasz Nowicki próbowali połączyć się przez komunikator internetowy z psychiatrą prof. Marią Załuską. Kiedy pojawiły się pierwsze problemy techniczne, Łukasz Nowicki zażartował, ukazując swój lekceważący stosunek do depresji:

Bo za chwileczkę będę miał depresję i lęki z powodu pani, no błagam - powiedział Nowicki, kiedy w końcu udało mu się usłyszeć profesor Załuską. 

To jednak nie koniec:

Jak mam doła na przykład czasami, myślę sobie, że wziąłbym sobie takie lekarstewko i byłbym taki wesoły i szczęśliwy, i świat byłby taki piękny i różowy. A to chyba nie jest takie oczywiste - ironizował. 

Niestety, nawet merytoryczne wypowiedzi psychiatry nie sprawiły, że Nowicki przestał żartować z problemu. Co więcej, w pewnym momencie rozmowy zaczęła mu wtórować Ida Nowakowska. 

"Pytanie na śniadanie". Ida Nowakowska radzi chorym na depresję: Głowa do góry

W trakcie rozmowy prowadzący powołali się na statystyki, które mówią, że w ciągu roku Polacy wydali 200 milionów złotych na leki antydepresyjne. Nie podali jednak, jaka jest ich cena, o ile wzrosła w ostatnich miesiącach, czy choćby tego czy są one refundowane przez NFZ. Posypały się za to kolejne żenujące żarty.

Proszę Państwa, najlepszym lekiem na depresję jest "Pytanie na śniadanie" - powiedział z dumą Nowicki. 

Nie obyło się też bez "rad":

Staramy się zażywać tych leków jak najmniej, oglądajcie nas, spotykajcie się z najbliższymi - mówił prezenter, który najwyraźniej zapomniał o tym, że leki oraz ich ilość są przepisywane przez specjalistów i nikt nie bierze ich na własną rękę. 

Kolejne "rady" wyraźnie pokazywały, że Nowicki nie rozumie, czym jest depresja:

Sport, sport, sport - zachęcał. 

A Ida Nowakowska dodała:

To prawda. Głowa do góry. Można też jeść i chrupać - śmiała się. 

'Pytanie na śniadanie''Pytanie na śniadanie' Screen 'Pytanie na śniadanie'

Specjaliści o depresji i materiale TVP

O ocenę zaprezentowanej w TVP rozmowy na temat depresji poprosiliśmy specjalistów. Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz podkreśliła, że społeczeństwo nie ma wystarczającej wiedzy na temat depresji, a media często nie przekazują rzetelnych informacji na temat tej choroby:

W mediach często określenie depresja traktowane jest jako synonim słowa „dołek”, „chandra”, „apatia”. Przez to, że nadużywamy pojęcia depresja w codziennym dyskursie - mówiąc na przykład „mam depresje, bo wykupiono mój ulubiony szampon z drogerii - chore osoby mogą podobnie dewaluować swój stan i nie zgłaszać się po pomoc, funkcjonując często przez lata w olbrzymim cierpieniu, z poczuciem, że są kompletnie do niczego, skoro nie działają na nie takie „dobre rady” z internetu czy z telewizji. Osoby depresyjne spotykają się w ogóle ze sporym niezrozumieniem. Przez to, że gros z nas myśli, że depresja to jest po prostu smutek, osoby chorej nie traktuje się poważnie, a sama choroba jest lekceważona i uznawana za słabość, lenistwo czy użalanie się nad sobą. Tymczasem jest to naprawdę poważne zaburzenie, czasami prowadzące nawet do aktów samobójczych. Depresja odbiera człowiekowi bardzo wiele. Pewność siebie, poczucie sprawczości, poczucie sensu życia. Jest jak otchłań. To nie tylko smutek, ale i złość, niemoc oraz wielka pustka. Trudno wyobrazić sobie, jak straszny jest to stan, dopóki samemu się go nie doświadczyło, ale możemy go trochę porównać na przykład do stanu, w jakim jest się po śmierci kogoś ważnego. Depresja oscyluje zresztą w ogóle  blisko myśli o śmierci, o bezsensie istnienia - powiedziała w rozmowie z nami. 

Pysychoterapeutka Katarzyna Kucewicz odniosła się też do zachowania samych prezenterów „Pytania na śniadanie”:

Przystawmy wiec stan depresji ze stanem roześmianych prezenterów, mówiących, że na depresję najlepsze są tańce i zabawa i może wtedy poczujemy, że jest to spory nietakt wobec tych naprawdę chorych. Choć podejrzewam, że wynikający raczej z powszechnego mylenia pojęć, a nie ze złej woli. Formuła śniadaniówek jest taka, że bardzo często zdarzają się takie „chlapniecia”, wynikające ze stosowania zbyt dużych skrótów myślowych. Skoro już się zdarzają, to warto by na ich podstawie uświadamiać  społeczeństwo w temacie zaburzeń psychicznych, wciąż traktowanych bardzo stereotypowo - podkreślała. 

Psycholożka dodała również:

Osobiście zachęcam do tego, by zapoznać się z tematem depresji, bo warto mieć wiedzę na temat tej choroby, by moc w sposób właściwy wspierać swoich bliskich, nie tekstami w rodzaju „weź się w garść, uśmiechnij się”, które naprawdę nie pomagają.

O opinię na temat kontrowersyjnego materiału wyemitowanego na antenie TVP poprosiliśmy też kulturoznawcę dra Piotra Jakubowskiego.

Prowadzący program podeszli do tematu z wrażliwością i świadomością kogoś, kto nigdy na depresję nie cierpiał ani nie spotkał nikogo doświadczonego tą chorobą. Już od samego początku zaprezentowane przez pana Nowickiego utożsamienie epizodycznych stanów obniżenia nastroju (dół, chandra etc.) z ciężką i okrutną chorobą, wskutek której – według statystyk – codziennie umiera około 16 Polek i Polaków, najczęściej z własnej ręki, świadczy o tym, że dziennikarze nie przeprowadzili porządnego rozpoznania tematu i nie wykroczyli poza ramy potocznej świadomości – a od osób reprezentujących telewizję publiczną, realizującą ponoć ważną misję społeczną, mamy jednak prawo oczekiwać wyższych standardów. To, że żarty z – potencjalnie śmiertelnej – choroby są niestosowne, to chyba sprawa oczywista, gorzej, że poprzez tego typu postawy utrwalają się krzywdzące przekonania wobec osób doświadczonych depresją – zwłaszcza pobłażliwe i bagatelizujące podejście, które z pewnością walki z tym ciężkim przeciwnikiem nie ułatwia - ocenił doktor Jakubowski. 

Dr Piotr Jakubowski zwrócił się też bezpośrednio do prowadzącego program - Łukasza Nowickiego. 

Osoby cierpiące na depresję są dodatkowo napiętnowane jako chorzy psychicznie, „wariaci”, a także osoby słabe, nieprzystosowane do życia. Depresyjne „coming outy” różnych znanych osób – na przykład Justyny Kowalczyk czy bohaterów książki „Twarze depresji” – to niestety broń obosieczna: z jednej strony destygmatyzują one tę chorobę, z drugiej – wytwarzają pewnego rodzaju „modę” na depresję, której konsekwencją może być takie podejście, jakie zaprezentowali wspomniani dziennikarze. „Wirtualnie” obecna w studiu prof. Maria Załuska mozolnie próbowała się przebić ze swą ekspercką wiedzą przez kaskadę co najmniej nieprzemyślanych pytań i nie tyle nawet żenujących, ile wręcz karygodnych żartów prowadzących (nie, panie Łukaszu, pana program nie jest lekarstwem na depresję, najlepsze efekty przynosi połączenie mądrze prowadzonych psychoterapii i farmakoterapii – i oby nie musiał się pan nigdy na własnej skórze o tym przekonać).

Kulturoznawca zwrócił przy tym uwagę, że w mediach powoli zaczyna pojawiać się coraz więcej merytorycznych materiałów na temat depresji, niestety, jak widać Telewizja Polska z nich nie skorzystała: 

23 lutego podczas Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją w Internecie pojawiło się mnóstwo artykułów, infografik, a nawet memów zwiększających świadomość społeczną w tym zakresie. Szkoda, że telewizja publiczna musi iść pod prąd tym ważnym i koniecznym działaniom. Pozostaje mieć nadzieję, że oglądającym zapadną mimo wszystko bardziej w pamięć wypowiedzi prof. Załuskiej, a jeśli ktokolwiek zaobserwuje u siebie symptomy depresji, to nie będzie sobie serwować terapii telewizją śniadaniową, tylko uda się na konsultacje do psychiatry.

My jesteśmy przerażeni poziomem rozmowy, jaka została zaprezentowana na antenie programu "Pytanie na śniadanie". Wydawało się, że poziom żenady przekroczył Filip Chajzer, który wyśmiał osoby cierpiące na ataki paniki. Niestety, Ida Nowakowska i Łukasz Nowicki dorównali mu swoim zachowaniem. Całą rozmowę możecie obejrzeć TUTAJ. O komentarz w sprawie kontrowersyjnego materiału poprosiliśmy również przedstawiciela TVP. Póki co czekamy na odpowiedź. 

Więcej o: