Olga Bołądź i inne gwiazdy zwróciły uwagę na problemy kobiet w dniu ich święta. "Nie no, bez jaj!". Ten spot już stał się viralem

Kobiety nadal zarabiają mniej od mężczyzn. Aktorki i była bokserka postanowiły nagłośnić ten problem.

Dzień Kobiet to dla wielu wyłącznie dobra okazja do tego, aby umilić czas paniom. Jedni wybierają kwiaty, drudzy czekoladki - pomysłów nie brakuje. Życzenia złożyli dziś już między innymi Krzysztof Ibisz i Andrzej Duda. 8 marca to jednak nie tylko podarunki, ale też szansa by zwrócić uwagę na problemy, z którymi na co dzień borykają się kobiety. Światło na nie rzuciły Olga Bołądź, Olga Kalicka, Katarzyna Pakosińska, Paulina Mikuła i Agnieszka Rylik.

Zobacz wideo

Dzień Kobiet z "jajami"

Panie wystąpiły w spocie, w którym retorycznie pytają oglądające kobiety o ich sytuację w miejscu pracy. Zwracają uwagę między innymi na to, że Polki mimo długiego stażu na konkretnym stanowisku, mają mniejsze szanse na awans niż mężczyźni. Borykają się także między innymi z nierównymi płacami. Tę kwestię poruszyła ostatnio również Danuta Stenka.

Spot jest prowokacyjny, ale dzięki temu szybko stał się viralem. Występujące w nim gwiazdy sugerują bowiem, że aby odnosić sukcesy w pracy i być traktowanym równo z mężczyznami, trzeba mieć testowane dermatologicznie... "jaja". Po komediowej wstawce robi się jednak poważniej.

Nie no, bez jaj. Zarabiamy w Polsce około 18,5 % mniej od mężczyzn. To tak, jakbyśmy pracowały za darmo przez 69 dni w roku, czyli do dzisiaj, do 8 marca. Jak się z tym czujecie w Dzień Kobiet? - mówi Olga Bołądź do kamery.

O tej akcji jeszcze długo będzie głośno. Uważacie, ze takie spoty są potrzebne by uświadamiać Polki i Polaków o nierównym traktowaniu pracowników?

Więcej o:
Komentarze (1)
Olga Bołądź i inne gwiazdy zwróciły uwagę na problemy kobiet w dniu ich święta. "Nie no, bez jaj!". Ten spot już stał się viralem
Zaloguj się
  • sirius_philips

    Oceniono 2 razy 2

    Tak jak każda lewacka ideologia nieoparta na prawdzie tutaj też mamy do czynienia z kłamstwem.
    Ludzie nie pracują 365 dni w roku, żeby 69 dni stanowiło 18.5% dni pracowniczych. Ale po co fakty, jak mamy feminazistowską agendę do przepchania.
    Różnice w płacach powinny być rozpatrywane tylko i wyłącznie w identycznych zawodach, przy identycznyej wydajności na tych samych stanowiskach. W każdym innnym scenariuszu to takie same naginanie prawdy jak te 18.5% - kłamstwa i bzdury.
    Oczywiście, wynika to z błednej ideologii, że kobieta i mężczyzna niczym się nie różnią i rodzicielstwo nie jest w ogóle przedmiotem analizy i wkalkulowane w te z dvpy wyciągnięte banialuki feminazistek. Naturalne predyspozycje i wybory również nie grają żadnej roli w analizie i przedstawianiu faktów (bo o fakty to ciężko posądzać jakąkolwiek z lewoskrętnych ideologii). Oczywiście, zrobi się dużo jaśniej w głowach kiedy się okaże, że mężczyźni z natury idą w lepiej płatne zawody związane z kierunkami STEM a kobiety się do tego nie garną.
    Darcie papy na temat parytetów też odnosi się tylko i wyłącznie do dobrze płatnych stanowisk ale już nie do murarstwa, wywożenia śmieci, pracowania w służbach, obronie kraju, budowaniu infrastruktury itp itd etc.
    Mamy wolny rynek - o tym też komunistyczne feminazistki zapominają, gdzie praca jest tyle WARTA za ile pracobiorca zgodzi się ją wykonać i dlatego pewne zawody, w których jest zapotrzebowanie, a o dziwo do których kobiety się nie garną są lepiej płatne. Oczywiście w komuniźmie było lepiej, wszystkim po równo. Emocjonalna agenda bez ugruntowania w rzeczywistości. 10% jej zawartości ma jakieś merytoryczne przesłanki (różnice w płacy na identycznym stanowisku przy identycznym urobku) reszta to fantazje bez zrozumienia przyczynowości.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX