Elvis Presley żyje? Zwolennicy tej teorii mają nowy dowód. TO zdjęcie. "Zdradzili go ochroniarze"

Elvis Presley zmarł w 1977 roku w swojej posiadłości w Memphis. Miał 42 lata. Jego fani nie potrafią się jednak z tym pogodzić i szukają dowodów na to, że król rock'n'rolla wciąż żyje. Tak jest i tym razem.

Zwolennicy teorii spiskowych od lat obstają przy wersji, że Elvis Presley wciąż żyje, a swoją śmierć sfingował, bo nie mógł już dłużej znieść sławy i presji z nią związanej. Mówi się także, że artysta wpadł w konflikt z mafią, a amerykańska policja zaproponowała mu nową tożsamość w zamian za zeznania. Kolejne dowody na poparcie swojej tezy fani zbierają na fanpage'u o wymownej nazwie "Evidence Elvis Presley is Alive" (Dowody, że Elvis Presley wciąż żyje - przyp. red.). Teraz poszli o krok dalej w swoich insynuacjach. Uważają, że odnaleźli Presleya, który wciąż mieszka w Memphis i z okazji swych 82. urodzin odwiedził swój dom. Pokazali nawet jego zdjęcia. Nie, nie przesłyszeliście się.

Zdjęcia "Presleya" zostały zrobione w trakcie uroczystości, podczas której fani co roku z rozmachem świętują urodziny swojego idola. Wśród nich widzimy dość postawnego i starszego mężczyznę, który ma długą brodę i okulary przeciwsłoneczne. Fani nie mają wątpliwości. "To Elvis" - piszą przekonani.

Ten mężczyzna jest uosobieniem tego, jak Elvis Presley chciałby wyglądać, będąc starszym panem - czytamy.

Wskazują też na inne dowody.

Za mężczyzną byli trzej ochroniarze, którzy chronili naszą ikonę muzyki.
To musi być nasz Elvis! Zdradzili go ochroniarze, to takie oczywiste! Szkoda, że mnie nie było. Chciałbym go zobaczyć.

To jednak nie pierwszy raz, gdy mówi się, że Presley odwiedził swoją posiadłość. Jego fani uważają, że często w niej bywa pod przykrywką, przebierając się m.in. za ogrodnika. Zwolennicy tej teorii twierdzą też, że to dokładnie ten sam mężczyzna, którego mogliśmy zobaczyć na nagraniu z czerwca 2016 roku. Wówczas dowodem przemawiającym za tym, że to Presley był jego wymowny gest - ułożenie palców w kształt litery "V". W numerologii symbol ten oznacza dowód życia, a jak wiemy, artystę bardzo interesowała ta dziedzina. Fani odbierają to więc jako wiadomość od swojego idola. 

 

 

Pojawiły się jednak i sceptyczne głosy. Przeciwnicy tej teorii wytknęli, że starszy pan ma zupełnie inne rysy twarzy niż Presley. Cóż, trudno się z tym nie zgodzić. Mamy jednak wrażenie, że fani artysty jeszcze długo będą żyć tym odkryciem.

Niektórzy natomiast uważali, że mężczyzna ze zdjęcia to Jesse Garon Presley, brat bliźniak, który urodził się 30 minut przed Elvisem.

Elvis zmarł 16 sierpnia 1977 roku w wieku 42 lat. Jego ciało zostało znalezione w łazience w posiadłości Graceland. Jako powód śmierci uznano atak serca, do którego, zdaniem niektórych, mogły doprowadzić narkotyki. Co ciekawe, rodzina artysty nigdy nie zgłosiła się o wypłacenie środków z polisy ubezpieczeniowej, która warta jest ponoć 3 miliony dolarów. Może więc rzeczywiście jest coś na rzeczy?

AW