To miały być idealne ferie w Dubaju. Małgorzata Tomaszewska musiała wzywać policję

Małgorzata Tomaszewska postanowiła wykorzystać czas ferii i wyjechała z Polski. Wybrała się do Dubaju. Niestety, nie wszystko poszło po jej myśli. Gwiazda telewizji miała wypadek.
To miały być idealne ferie w Dubaju. Małgorzata Tomaszewska musiała wzywać policję
fot. Instagram/@malgorzata_tomaszewska

Małgorzata Tomaszewska zabrała dzieci i mamę na wyjazd. Wraz z rodziną wyjechała z zimnej Polski i wybrała się do Dubaju. W sieci chwaliła się uroczymi kadrami z bliskimi. Aż do czasu. 27 stycznia poinformowała fanów o szokującym zdarzeniu. Okazało się, że miejsce miał "drobny karambol". Prezenterka była zmuszona wzywać policję!

Zobacz wideo Tomaszewska ma w domu krytyka. Jej syn doradza jej w kilku kwestiach

Małgorzata Tomaszewska wyjechała do Dubaju. Co tam się stało? "Mieliśmy wypadek"

Małgorzata Tomaszewska wyznała, co stało się podczas jej pobytu w Dubaju. Prezenterka miała wypadek samochodowy! W mediach społecznościowych wszystko opisała. Na InstaStories nie szczędziła szczegółów. - Słuchajcie, czasem bywa i tak. Mieliśmy wypadek. Pan wjechał w nas, taksówkarz wjechał w pana, więc taki drobny karambol. Ale co jest dziwne - stoimy tutaj na poboczu i, żeby wezwać policję, trzeba wypełnić formularz aplikacji, więc mama teraz w samochodzie siedzi i to robi, wypełnia formularz... i dopiero wtedy przyjedzie policja - wyznała na początku.

Później Tomaszewska również odezwała się do obserwatorów. Opisała, jak należy poprawnie zgłosić stłuczkę w Dubaju. Nie jest to takie oczywiste, jakby mogło się wydawać. - Wezwałyśmy już policję. To jest niesamowite. Oczywiście, jeżeli by się coś stało poważnego, no to wtedy policja przyjeżdża od razu. I karetka. Natomiast, jeżeli jest to stłuczka, nawet jeżeli biorą w niej udział trzy samochody, nawet jeżeli blokujemy ulicę, to, mimo wszystko, trzeba zgłosić to przez aplikację, a w tej aplikacji trzeba zrobić zdjęcia uszkodzeń, wpisać numery rejestracyjne, numer prawa jazdy, więc to trwa. No ale już nam się udało to wspólnymi siłami zrobić. I czekamy na przyjazd policji - powiedziała Tomaszewska.

Małgorzata Tomaszewska miała wypadek. Wszystko przekazała fanom

Małgorzata Tomaszewska relacjonowała wszystko z miejsca wypadku w mediach społecznościowych. Niestety, to nie był koniec jej problemów. - Okazało się, że nikt do nas i po nas nie przyjedzie, tylko musimy jechać do domu. Zgłosiłyśmy przez aplikację to, co trzeba było zgłosić. Panowie z tyłu, czyli dwóch pozostałych kierowców, muszą zgłosić również przez aplikacje, co się wydarzyło, zamieścić zdjęcia i na tej podstawie później policja się skontaktuje w celu ustalenia winnego, nałożenia kar... Także bardzo to wszystko dziwne, nie spodziewałam się, że gdziekolwiek w ten sposób system działa, no ale tak działa i zobaczymy, co z tego wyjdzie finalnie. Kamery są wszędzie tutaj, więc myślę, że oni też to mają na kamerach - przekazała zdruzgotana Tomaszewska. Myślała, że to już koniec? Nic bardziej mylnego. - Policja przyjechała tam i powiedziała, że musimy wrócić - wyznała smutnie. Mieliście taką sytuację? ZOBACZ TEŻ: Tomaszewska zabrała mamę do telewizji na żywo. Ta bez ogródek skomentowała karierę córki

Więcej o: