To przez te słowa uczestnik "Must Be the Music" dostał pismo od prawnika rodziców? "Narzucali mi..."

Damian Stampka-Łoziński z programu "Must Be the Music" nie ma najlepszego kontaktu z rodzicami adopcyjnymi. Miał otrzymać pismo od ich prawnika. Wszystko przez słowa, które padły na antenie.
Damian Stampka-Łoziński
To przez te słowa uczestnik 'Must Be the Music' dostał pismo od prawnika rodziców? 'Narzucali mi...' / Fot. 'Must Be the Music' / kadr z programu

Damian Stampka-Łoziński to wokalista, którzy bierze udział w programie "Must Be the Music". 30 marca wyjawił w sieci, że miał otrzymać pismo od prawnika rodziców adopcyjnych. Sprawa dotyczy jego słów z programu. "Niniejszym wzywam pana do niezwłocznego zaprzestania naruszania dóbr osobistych (...) W szczególności chodzi o pana publiczne stwierdzenia wypowiedziane w programie telewizyjnym 'Must Be the Music', w których: twierdzi pan, że 'musiał uciekać z domu, aby móc śpiewać'; podważa pan relację rodzinną z moimi mocodawcami; przedstawia pan moich mocodawców jako osoby ograniczające pana rozwój i wolność" - brzmiał fragment. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj. Jakie słowa powiedział w programie?

Zobacz wideo Program Młynarskiej powodował konlikty? Tak to skomentowała

"Must Be the Music". To Damian Stampka-Łoziński powiedział o rodzicach. "Zabronili mi mojej pasji"

Przed występem na scenie Damian Stampka-Łoziński porozmawiał z Patricią Kazadi. To właśnie wtedy opowiedział o swoich rodzicach adopcyjnych. Jak twierdził, mieli nie wspierać jego pasji. - Marzyłem o tym, żeby śpiewać. Rodzice adopcyjni na początku to podzielali, widzieli, że jestem w tym dobry. Natomiast potem wszystko się niestety obróciło o 180 stopni. Narzucali mi to, co ja mam robić, zabronili mi mojej pasji, czyli mojego śpiewania, czyli po prostu wyrażania siebie - mówił.

Wokalista wspomniał wówczas także o rzekomej ucieczce z domu. - Blokowali mi występy, koncerty, konkursy. Odcinanie mi dostępu do świata, do tego, żebym występował. Wydaje mi się, że to mnie najbardziej w tym wszystkim zabolało. No i to się tak nawarstwiło, że pewnego dnia po prostu uciekłem z domu. Uciekłem do mojej nauczycielki śpiewu, u której aktualnie mieszkam - dodał w programie.

"Must Be the Music". Damian Stampka-Łoziński z mocnym apelem. 

Stampka-Łoziński wraz ze zdjęciami pisma opublikował oświadczenie na temat całej sytuacji. Jak zaznaczył, nie ma zamiaru przepraszać za swoje słowa w telewizji. "Nie powiedziałem w programie ani nigdzie indziej o swoich rodzicach ani jednego złego słowa. (...) Wystąpiłem w programie, czyli zrobiłem to, co robię. A kończy się pismami, groźbami, wezwaniami do przeprosin i aferą na cały internet. Wszyscy o tym mówią i piszą, wokół całej sprawy jest sporo szumu, ale w całej sytuacji to ja jestem w najgorszym miejscu i czuję się w tym po prostu zagubiony" - przekazał.

Więcej o: