Olejnik wbiła szpilę Hołowni na wizji. "Wszyscy się śmieją z państwa". Ten nie gryzł się w język

Zamieszanie wokół wyboru nowego przewodniczącego Polski 2050 było jednym z tematów rozmowy Szymona Hołowni z Moniką Olejnik. W programie "Kropka nad i" doszło do ostrej wymiany zdań. Polityk odniósł się do krytyki i swojej przyszłości w partii.
Szymon Hołownia, Monika Olejnik
Fot. YouTube/tvn24/'Kropka nad i'

Jak wiadomo, w styczniu odbyły się wybory nowego przewodniczącego partii Polska 2050, po tym, jak dotychczasowy lider, Szymon Hołownia zrezygnował z ubiegania się o to stanowisko. W drugiej turze mierzyły się Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Głosowanie zostało anulowane ze względu na "problemy techniczne" i ma zostać powtórzone 31 stycznia. 27 stycznia Hołownia pojawił się w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i", gdzie skomentował całe zamieszanie. W pewnym momencie doszło do mocnej wymiany zdań.  

Zobacz wideo Koniec kadencji Hołowni. Najlepsze momenty marszałka Sejmu

Monika Olejnik wbiła szpilę Szymonowi Hołowni. "Wszyscy się śmieją"

- Czy pan nie zauważył, co mówią politolodzy? Co mówią politycy? Jak wszyscy się śmieją z państwa? - wypaliła w pewnym momencie Olejnik. W odpowiedzi Hołownia przyznał, że nie przejmuje się tym, co mówią komentatorzy. - Ale to niech się śmieją. Natomiast moją odpowiedzialnością jest nie zaspokajać politologów, tylko spróbować poskładać to towarzystwo i to środowisko - odparł.

Monika Olejnik zapytała również Szymona Hołownię o to, czy odejdzie z partii po wygranej Pauliny Hennig-Kloski, która zapowiadając zmiany, przyznała, że "to już nie jest partia Szymona Hołowni". - Wtedy odejdę z partii i nie ma najmniejszego problemu. Ja się naprawdę na nikogo nie obrażam. Skoro Paulina Hennig-Kloska chce Polskę 2050 Pauliny Hennig-Kloski, to ją będzie miała. To nie pierwszy raz w historii polityki, gdy drogi ludzi współpracujących się rozejdą - powiedział. 

Szymon Hołownia o przyszłości Polski 2050. "To jedyne sensowne rozwiązanie" 

W tej samej rozmowie Hołownia przyznał, że gdy odejdzie z partii, najprawdopodobniej odejdą z nim również inne osoby, - Wyjść ze mną z partii może znaczna grupa, która podziela moje wartości. Dzisiaj jednak nie chcę o tym myśleć, bo najważniejsze jest to, żeby spróbować rzutem na taśmę, doprowadzić do sytuacji, w której po tym podziale otworzy się wariant współprzewodniczenia obu kandydatek. (...) Rozmawiamy. Ja z nimi o tym rozmawiam. To jedyne sensowne w mojej ocenie rozwiązanie - wyjaśnił. 

Więcej o: