"Mężczyzna z 1000 dzieci" uderza w Netfliksa. Nazwał serial oszustwem i szykuje pozew

Netflix po raz kolejny narobił sobie kłopotów? Tym razem poszło o głośny film dokumentalny "Mężczyzna z 1000 dzieci".

Netflix od czasu do czasu decyduje się na wypuszczenie filmu dokumentalnego, który ma wstrząsnąć widzami i jednocześnie pokazać, że amerykański gigant umie nie tylko w rozrywkę, ale także w poważniejsze gatunki. Od jakiegoś czasu sporo mówi się o "Mężczyźnie z 1000 dzieci". To historia o Holendrze Jonathanie Jacobie Meijerze, który według platformy miał "spłodzić" aż 1000 potomków. Skąd takie liczby? Meijer miał oddać swoje nasienie do 11 różnych holenderskich banków. Co więcej, wielokrotnie był również dawcą prywatnym. Okazuje się, że serial ma kilka nieścisłości, do których właśnie odniósł się sam Jonathan. 

Zobacz wideo Agnieszka Sienkiewicz adoptowała dzieci na odległość. "Co miesiąc przelewam im pieniądze"

"Mężczyzna z 1000 dzieci". Netflix nie zweryfikował wszystkich danych? 

Youtuber w rozmowie z BBC 4 odniósł się do serialu dokumentalnego na swój temat. W produkcji Netfliksa Jonathan przedstawiany jest jako osoba, która ma zaburzone podejście do rozmnażania. "Celowo nazwali ten dokument "Mężczyzna z 1000 dzieci", choć powinien to być "dawca nasienia, który pomógł rodzinom z 550 dziećmi". Więc już od samego początku celowo oszukują i wprowadzają w błąd" - tłumaczył. Meijer jest zwiedziony faktem, że serial wykreował go na egoistyczną osobę, której zależy jedynie na zaludnieniu ziemi swoimi potomkami. "Insynuacje dotyczące liczby 1000 dzieci są śmieszne. Jestem zawiedziony obsesją na punkcie liczb. Zostałem dawcą nie dla jakichś liczb, ale z miłości do pomagania rodzicom w realizacji ich marzeń" - mówił z kolei w rozmowie z "The New York Times". 

 

"Mężczyzna z 1000 dzieci" Meijer nie oddaje już nasienia. Co go powstrzymało? 

W 2019 roku Jonathan dostał sądowy nakaz, który zabronił mu dalszego oddawania nasienia. Jak sam jednak wyznał, nad zrezygnowaniem z bycia dawcą myślał już dużo wcześniej. "Czasami myślałem: "To już dużo dzieci, może powinieneś przestać", ale wtedy dostawałem nową wiadomość: "Wow, naprawdę jesteś dawcą, którego szukaliśmy". (...) Trudno mi było odmówić. Jesteś facetem, który ma zwycięski los na loterii - to uczucie, które przynosisz tym wszystkim ludziom. To coś magicznego" - tłumaczył w wywiadzie z "The Independent". Meijer wyznał, że jest zawiedziony zachowaniem Netfliksa, który spośród 225 zadowolonych rodzin wybrał pięć rozczarowanych. Jonathan już teraz rozważa pozwanie platformy. Z kolei producenci filmu przyznali, że mężczyzna "bagatelizuje sprawę", a do sądu wpłynęły oświadczenia co najmniej 40 innych oszukanych rodzin. "Ciągłe mówienie Jonathana o tym, że to garstka kobiet, jest całkowicie nieprawdziwe" - mówiła producentka wykonawcza w wywiadzie z BBC. ZOBACZ TEŻ: Gwiazda "Reniferka" dokonała coming outu. "Wszystko nabrało sensu"

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.