"Kuchenne rewolucje" dramatyczna sytuacja w Chorzowie. Właściciele załamani. "Żyjemy za miskę ryżu"

W najnowszym odcinku "Kuchennych rewolucji" Magda Gessler zawitała do Chorzowa, gdzie próbowała wskrzesić elegancką restaurację. Właściciele, zakładając lokal, nie mieli zielonego pojęcia o gastronomii. Zobaczcie, czy rewolucja zakończyła się oczekiwanym sukcesem.

Chorzów liczy sto tysięcy mieszkańców, miasto kojarzone jest z Górnym Śląskiem. Właśnie na te tereny w kolejnym odcinku "Kuchenny rewolucji" zawitała Magda Gessler. W lokalu "ĄĘ" restauratorkę czekało niejedno wyzwanie. Restaurację prowadziło małżeństwo Katarzyna i Tomasz. Otwierając lokal, żadne z nich nie miało pojęcia o kuchni. Ona była księgową, a on wojskowym. W lokal zainwestowali kilkadziesiąt tysięcy złotych, jednak nie przynosił on wymarzonych zysków. Czy Magdzie Gessler udało się rozwiązać wszystkie problemy restauracji?

Zobacz wideo Magda Gessler zachwycona manierami wnuczki: Elegancka Nena

"Kuchenne rewolucje". Właściciele załamani sytuacją w lokalu 

W najnowszym odcinku "Kuchennych rewolucji" główny problem spowodowany był nieregularnym menu. Katarzyna codziennie proponowała gościom inne dania. Coraz większe zadłużenia, małżeństwo opłacało z emerytury Tomasza, byłego wojskowego. Z pomocą rodzicom ruszyły dorosłe dzieci: Weronika i Mateusz. Niestety wspólne wysiłki rodziny nie przynosiły oczekiwanych efektów. Po wejściu Magdy Gessler okazało się, że w bistro "ĄĘ" całkiem nieźle karmią. Niestety oferowana kuchnia nie przemówiła do mieszkańców i do Magdy Gessler. Na właścicieli nie czekały przyjemne słowa. 

Bardzo dobre danie, ale absolutnie nie do podawania tu. Kompletnie nie pasuje do kultury, która obowiązuje na tym terenie. Nie wiem komu dedykujecie te smaki - podsumowała Magda Gessler.

Restauratorka nie rozumiała wizji nowoczesnej restauracji w tak tradycyjnym miejscu. Następnego dnia doszło do szczerej rozmowy i finansowych wyznań. 

Marzenia były zupełnie inne. Efektów nie ma - stwierdził właściciel.
Żyjemy za miskę ryżu. (...) Nieustanna walka o pieniądze, żeby było na zapłatę następnej faktury - powiedzieli małżonkowie.
 

Magda Gessler pełna spektakularnych pomysłów i pozytywnej energii z całych sił starała się odmienić słabo funkcjonujący lokal. Wysiłki restauratorki nie poszły na marne. Cały zespół okazał się zgrany i utalentowany. Finałowa kolacja zakończyła się pełnym sukcesem. Magda Gessler, opuszczając lokal, była pełna nadziei na dalsze sukcesy właścicieli i nie zawiodła się. Okazało się, że restauracja cieszy się zainteresowaniem, a goście dopisują, dzięki czemu zarobki rosną. Magda Gessler pochwaliła panujące ceny, uznała, że są stosowne do wysokiej jakości produktów. Lekka przystawka z marynowanymi kurkami była przepyszna. Barszcz taki, jak na finałowej kolacji. Ostry i charyzmatyczny. Danie główne, czyli rolada z dodatkami, otrzymało minus za podanie, za to smak okazał się zaskakująco dobry. Deser, czyli biszkoptowa rolada z wiśniami, prezentował się fenomenalnie. Niestety nie wypadł za dobrze. Magda Gessler skrytykowała kolor biszkoptu, jej zdaniem był za żółty. Poza drobną wpadką restauratorka była pod wrażeniem odmienionego lokalu.

Więcej zdjęć z programu znajdziecie w naszej galerii, w górnej części artykułu. Następny odcinek "Kuchennych rewolucji" już 3 listopada o godzinie 21:35 na antenie TVN.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.