"Królowe życia". Damian Antczak podejrzewał u siebie nowotwór. "Byłem w szoku". Teraz już wie, co mu dolega

Damian Antczak i jego mąż, Leon van Nispen przez trzy sezony pojawiali się w programie "Królowe życia". Wyszło na jaw, że para w ostatnim czasie miała sporo stresów na głowie. Jak się okazało, lekarze u Damiana wykryli guzki w płucach, a on obawiał się najgorszego. Jak się teraz czuje?

Więcej informacji i ciekawostek z życia gwiazd znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Damian Antczak-Nispen i jego mąż, Leon van Nispen zasłynęli w show-biznesie dzięki występom w reality-show "Królowe życia". Niestety już rozstają się z produkcją. Przyznali, że koniec ich współpracy był "decyzją stacji". Małżeństwo prowadzi dobrze prosperującą klinikę medycyny estetycznej w Gdańsku. Zwracają ogromną uwagę na swój wygląd, a także dbają o zdrowie. Podczas jednej z rutynowych kontroli u lekarza, Damian usłyszał przerażającą diagnozę. W jego płucach wykryto zmiany i nie wykluczano, że mogą to być komórki rakowe. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oszustwa, sutenerstwo, korupcja, próba gwałtu na babci. Gwiazdy programów telewizyjnych mają kryminalną przeszłość

Zobacz wideo "Królowe życia": Dagmara po wypadku nie może chodzić w szpilkach

"Królowe życia". Damian Antczak po usłyszeniu diagnozy obawiał się najgorszego. Co mu dolega? 

Damian Antczak nie ukrywa, że jest osobą, która regularnie wykonuje badania sprawdzające stan zdrowia. Sam ma wykształcenie jako anestezjolog specjalizujący się w intensywnej terapii i wie, że ze zdrowiem nie ma żartów. Wyznał, że jego dziadek zmarł na raka płuc, dlatego tym bardziej nie zapomina o okresowych badaniach. Podczas jednego z nich lekarz wykrył w jego płucach trzymilimetrowe guzki. Poinformował go, że nie wyklucza, iż jego płuca mogły zaatakować komórki rakowe. 

Bohater programu stacji TTV przyznał, że długo nie mógł wyjść z szoku, ale niemalże natychmiast wykonał badania uzupełniające. 

Antczak w trudnym czasie mógł liczyć na wsparcie męża, ale niewiadoma w temacie jego zdrowia go dobijała. Próbował przygotować się na najgorsze i obawiał się, że mógł odziedziczyć chorobę nowotworową po dziadku. Na całe szczęście okazało się, że guzki nie mają nic wspólnego z nowotworem.  

Okazało się, że guzki to pozostałość po zakażeniu covidem albo po zapaleniu płuc. W każdym razie... to nie rak - podzielił się radosną nowiną.
 

Damian jeszcze nie wie, w jakim stanie są jego płuca, ale ma przed sobą szereg kolejnych badań. Mamy nadzieję, że prędko wróci do pełni zdrowia. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.