"Rolnik szuka żony". Internauci nazwali Maćka "czereśniowym baronem". On jest zdziwiony i tłumaczy dlaczego

Siódma edycja programu "Rolnik szuka żony" za nami. Jednak widzowie dalej śledzą losy bohaterów na Instagramie. W ich pamięci mocno zapisało się gospodarstwo Macieja, którego nazwali "czereśniowym baronem". On jest zaskoczony.

W ostatnią niedzielę odbył się finał kolejnej edycji "Rolnik szuka żony". Tym razem na oczach widzów powstała tylko jedna para. Paweł poznał Martę, z którą jest do tej pory. Miłość znalazła także Magda, która pożegnała wszystkich swoich kandydatów i odezwała się do Jakuba, który wysłał do niej list. Nie udało się Maćkowi i Ilonie - choć to ją wybrał, to nie miał czasu na rozwijanie znajomości.

Zobacz wideo Małgosia niedawno urodziła drugie dziecko

"Rolnik szuka żony". Maciek nazwany "czereśniowym baronem"

W większości odcinków głównym tematem Maćka były czereśnie, które uprawiał. Jedno z zadań, jakie przygotował dla zaproszonych kobiet, dotyczyło odganiania szpaków i zerwania jak największej ilości owoców.

Później, gdy wybrał Ilonę i nie znalazł czasu na odezwanie się do niej, tłumaczył, że trwa sezon czereśniowy i jest bardzo zajęty. Pod postami internauci mocno skupili się na tym temacie. Uważali, że on szuka pracownika, a nie ukochanej. Pisali też, że mają już dosyć pokazywania jego uprawy. Niedawno pod jednym ze zdjęć na jego profilu doszło do wymiany zdań z Maćkiem:

Czereśniowy baron - napisała jedna z internautek.

Rolnik odpisał zdziwiony, że tak został nazwany:

Nie wiem, dlaczego wszyscy tak myślą, ale ja czereśni najmniej mam w gospodarstwie - tłumaczył.
Ale najbardziej było to wyeksponowane w programie - włączyła się do dyskusji inna użytkowniczka Instagrama. 

'Rolnik szuka żony''Rolnik szuka żony' Screen z Instagram.com/ maciej_kazek

Żeby było zabawniej, na zdjęciu, pod którym doszło do dyskusji, znalazła się miska... pełna czereśni. Niestety, Maciej musi się pogodzić z tym, że już na zawsze będzie się z nimi kojarzył.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.