Beata Pawlikowska opowiedziała o szczegółach wypadku. "Oba samochody są rozbite"

Beata Pawlikowska miała wypadek samochodowy. W rozmowie z Plotkiem pisarka opowiedziała o przebiegu zdarzenia.
Beata Pawlikowska
Fot. YouTube/TEDx Talks
  • 30 kwietnia Beata Pawlikowska brała udział w wypadku drogowym
  • Pisarska zdradziła, że gdy czekała na zmianę świateł, w tył jej samochódu wjechał inny pojazd
  • W rozmowie z Plotkiem Pawlikowska ujawniła, co dokładnie się wydarzyło
  • Kierowca, który brał udział w wypadku został ukarany punktami karnymi i mandatem 

1 maja Beata Pawlikowska wrzuciła na swój profil przejmujący wpis. Pisarka opowiedziała o wypadku samochodowym, który wydarzył się dzień wcześniej. "Stałam w Warszawie na skrzyżowaniu, czekając na zmianę świateł i nagle zobaczyłam ciemność, straciłam przytomność, usłyszałam huk i poczułam silne uderzenie. Kierowca jadący z tyłu, powiedział później, że nie wie, jak to się stało. 'Miałem chwilowe zaćmienie'. Nie zauważył, że stoję na czerwonym świetle i po prostu jechał dalej naprzód. Życie to krótka chwila" - pisała. Teraz w rozmowie z Plotkiem podzieliła się szczegółami zdarzenia. 

Zobacz wideo Miała siedem lat, gdy jej mama zginęła w wypadku. To utkwiło jej w pamięci

Beata Pawlikowska o wypadku samochodowym. "Na szczęście nic poważnego się nie stało" 

Jak przekazała Pawlikowska, wypadek zdarzył się 30 kwietnia, rano. Pisarka zawiozła kota na zabieg do lecznicy i wracała do domu. Gdy stała na czerwonym świetle, uderzył w nią samochód z dużą prędkością. -Wezwałam policję. Po 40 minutach przyjechało dwóch miłych panów policjantów. Kierowca, który spowodował wypadek, siedział oszołomiony w samochodzie z rozbitą poduszką powietrzną. Policjanci zebrali zeznania. Opowiedziałam, co się stało, policjant zapytał drugiego kierowcę, czy potwierdza, że tak właśnie było, pan potwierdził i przyznał się do winy - opowiadała Plotkowi Pawlikowska. 

Przed przyjazdem policji na miejsce przybiegło kilka osób, które zaoferowały swoją pomoc. - Pasażerka autobusu, którym jechała do pracy, przejeżdżający kierowca, który pomógł rozstawić trójkąt ostrzegawczy, strażak, który akurat przejeżdżał, więc stanął, żeby nas ratować. Na szczęście nic poważnego się nie stało, z wyjątkiem tego, że oba samochody są rozbite i zostały zabrane na lawetach - relacjonowała. Pisarka zdradziła również, że kierowca, który w nią uderzył, dostał dziesięć punktów karnych i mandat. "Policjant powiedział, że w takich sytuacjach mandat może wynosić nawet 5000 zł. Samochodu tego pana chyba nie uda się uratować, bo miał przód cały zgnieciony" - przekazała. 

 

Internauci poruszeni wpisem Pawlikowskiej 

Wypadek skłonił pisarkę do głębokich refleksji. "Życie to krótka chwila. Krucha, delikatna, ulotna. Zatrzymaj się dzisiaj i pomyśl z wdzięcznością jak to dobrze, że je masz. Posłuchaj majowych ptaków, powąchaj bez, uśmiechnij się do błękitnego nieba. Jak dobrze jest żyć" - pisała Pawlikowska. Jej słowa dały do myślenia internautom. "Pomaga pani zauważać i doceniać małe rzeczy", "Takie momenty życiowe przekierowują nasze życiowe obszary wdzięczności", "Dokładnie! Żyjmy tym, co tu i teraz" - czytamy. 

Więcej o: