Nie od dziś znane osoby monetyzują popularność, wypuszczając produkty sygnowane swoim nazwiskiem. Pół biedy, jeśli oferowany przez nie towar jest związany z tym, za co je cenimy np. catering Magdy Gessler, naturalnie wpisujący się w jej kulinarny wizerunek. W takim przypadku niemal możemy być pewni jakości (poza małymi wyjątkami). Jednak bywa też i tak, że produkt od celebryty już na pierwszy rzut oka nie ma z nim za wiele wspólnego, jak to np. było w przypadku słynnej dubajskiej czekolady od Zenka Martyniuka, która spotkała się z niemałą krytyką. Niezależnie, o której opcji mówimy, jedno jest pewne - znane nazwisko potrafi sprzedać największy bubel, a okres okołoświąteczny nieprzemyślanym zakupom z pewnością sprzyja. Influencerzy doskonale wiedzą, jak wykorzystać ten czas, prezentując fanom kolejne nowości. Jednym z takich grudniowych debiutów jest herbata "Te Azzurra" od Andziaks i jej męża Luki. Sprawdziłem, czy jest warta swojej niemałej ceny.
Sam proces zakupu był prosty i intuicyjny - strona internetowa spełnia swoje zadanie, choć wizualnie trudno uznać ją za dopracowaną czy odpowiadającą wizerunkowi marki premium. Ze względu na grafiki rodem z początku lat 2000. i do granic możliwości kiczowate animacje spadających płatków śniegu odetchnąłem z ulgą, gdy mogłem wreszcie zakończyć składanie zamówienia. Do wyboru były dwa rodzaje herbat liściastych - Earl Grey Blu oraz Jasmine Green. Obie są aromatyzowane. W pierwszej mają to być lekko cytrusowe nuty, natomiast druga zawiera bardziej orientalne smaki. Na ten moment jedyna dostępna pojemność to 100 g. Zdecydowałem się na Jasmine Green. Cena? 68 zł. Nie da się ukryć, że tanio nie jest. Oprócz herbat na stronie do zakupu są również zaparzacze w dwóch kolorach do wyboru - złotym i srebrnym.
Na plus zdecydowanie zasługuje szybka realizacja zlecenia. Zamówienie złożyłem w niedzielę, a już we wtorek rano paczka czekała na mnie w paczkomacie. Co warto zaznaczyć, herbata dotarła estetycznie zapakowana, w schludnym pudełku, a sam produkt umieszczono w eleganckiej puszce, co robi dobre pierwsze wrażenie po otwarciu przesyłki. Cała paczka była też we właściwy sposób zabezpieczona, co także uważam za pozytyw. Wreszcie przyszedł czas na otworzenie metalowej puszki z herbatą. Gdy uchyliłem wieko, w pomieszczeniu zaczął unosić się lekko orientalny zapach, co rozbudziło nadzieje. Po zaparzeniu przyszło jednak rozczarowanie. Smak okazał się dobry, ale nie wyróżniający się na tle konkurencji, by płacić za niego 68 złotych. Jaśminowe nuty nie pozostają w pamięci i nie ma się ochoty do nich wracać.
W mojej opinii herbata sygnowana przez Andziaks to propozycja średnio interesująca. Oprócz niezapadającego w pamięci smaku sporym minusem jest brak spójności pomiędzy tym, co tworzy influencerka w sieci, a samym produktem oraz idący za tym brak zaangażowania gwiazdy w sam projekt. Temat herbat nieszczególnie kojarzy się z internetową działalnością celebrytki, co obiera wiarygodności całemu przedsięwzięciu. Wiele może tu też wyjaśniać instagramowy post samej Andziaks, który ma zachęcić do kupna herbaty, a najbardziej skupia się na jej efektownym opakowaniu.
"Każda puszka stanowi połączenie dopracowanej formy wizualnej i wysokiej jakości zawartości, tworząc produkt, który harmonijnie łączy estetykę, smak i codzienny rytuał picia herbaty" - możemy przeczytać. Trudno zatem nie oprzeć się wrażeniu, że główną motywacją Andziaks było wprowadzenie jakiegokolwiek produktu do sprzedaży jeszcze w grudniu, by załapać się na bożonarodzeniowy sezon. Ten pośpiech widoczny jest zarówno na niedopracowanej stronie internetowej sklepu, jak i jego ubogim asortymencie. W rezultacie całość wygląda jak projekt nastawiony przede wszystkim na szybki zysk, z niewielką wartością dodaną dla konsumenta. Czy polecam? Nie widzę żadnego powodu, który przemawiałby za wyborem "Te Azzurra" zamiast mieszanki dostępnej w dowolnej herbaciarni.
Strój Marty Nawrockiej w TVN24 nie był przypadkowy. Stylistka mówi, czego zabrakło
Influencer ocenił pączki u Gessler. "Za tę cenę powinny śpiewać, tańczyć i mówić komplementy"
Marta Nawrocka wypisała syna z edukacji zdrowotnej. Tak się tłumaczyła
Kaczorowska i Rogacewicz kończyli program, gdy nagle padła deklaracja. W studiu zawrzało
Pamiętacie skina z "Rancza"? Z brodą i wąsami możecie go nie poznać
Finał "The Voice Senior". Wiemy, kto wygrał
Markowska szczerze o relacji z Kopczyńskim po rozstaniu. "To nie jest łatwe"
Mocne grafiki Damięckiej na walentynki. Spójrzcie na tę z Trumpem i Putinem
Ewa Wachowicz opiekuje się mamą. Wyznała, jak godzi to z pracą