Jak pisaliśmy niedawno , ukochany kot Anny Muchy - rudy Vincent został przez kogoś otruty.
Ani jest smutno i przeżywa jego śmierć. Wszystko, co chciała powiedzieć, napisała na swoim na blogu - powiedziała w rozmowie z Plotek.pl, PR menadżerka aktorki, Małgorzata Matuszewska.
Na razie nie wiemy, czy w przyszłości nowy pieszczoch zastąpi aktorce Vincenta:
Niezręcznie jest mi pytać Anię, czy będzie chciała mieć nowego kota, bo wiem, że w takich momentach to jest ostatnia rzecz o jakiej się myśli - powiedziała nam Matuszewska.
Od naszego źródła dowiedzieliśmy się, że oprócz zmarłego Vincenta, aktorka ma jeszcze jednego kota, którego opieką się teraz zajmie. W pewnym stopniu załagodzi jej więc ból po stracie pieszczocha. Jednak otrucie kota to nie tylko powód dla zrozumiałego smutku, ale też sprawa dla odpowiednich organów.
Baisha
Danuta Stenka prosi o wsparcie dla męża. Zdiagnozowano u niego groźny nowotwór. "Goni nas czas"
Robert Górski zrobił przeszczep włosów. "Zobaczyłem siebie w telewizji i mówię: Boże..."
Wpadka w programie TVN24. Dziennikarz nie krył rozbawienia po tym, co usłyszał
Tak mieszkają Kwaśniewska i Badach. Jest coś, czego muzyk nie toleruje
Nawrockiemu się oberwało. Janda wyszła z siebie i nie ma litości dla prezydenta. Wszystko się nagrało
Misiek Koterski prosi o pomoc. Padł ofiarą oszustów
Olejnik komentuje porażkę Trumpa. "Szok dla jego wyznawców w Polsce"
Marcin Rogacewicz zabrał głos w sprawie byłej żony. Takich słów nikt się nie spodziewał
Damięcka wymownie o Trumpie po wyborach w USA. "Nic dodać, nic ująć"