W "Kuchennych rewolucjach" właściciel okłamał Magdę Gessler: Oszukaliście i wykorzystaliście mnie!

W tym odcinku Magda Gessler musiała uporać się rodzinnym konfliktem. Władcza teściowa ani myślała dopuścić do pracy w lokalu chętną synową. Czy restauratorce udało się pogodzić zwaśnione panie?
Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. X-news

Problem

Magda Gessler w "Kuchennych rewolucjach" zawitała do Kościerzyny do Zajazdu Parada, prowadzonej przez 65-letniego Zygmunta i jego bardzo władczą żonę. Kulało zarówno przywództwo w lokalu jak i karta dań. Specjalnością baru miały być pieczone kurczaki. Jak na złość, akurat kurczaki wychodziły w tej knajpie najgorzej:

Kurczak jest strasznie suchy. Mi nie smakuje ten kurczak, on jest źle zamarynowany - oceniła restauratorka, kiedy wzięła się za kosztowanie dania.

O dziwo, wymagającej smakoszce przypadły do gustu inne potrawy: flaki i gołąbki. Może więc pora na zmianę specjalizacji? Tymczasem Gessler udała się na zwiady do kuchni, a tam nie spodobały jej się garnki - były za lekkie. Żeby udowodnić to właścicielom, zaczęła nimi rzucać.

To są chińskie garnki. Łapać! Garnki mają być ciężkie - tłumaczyła pomiędzy kolejnymi rzutami.

Kreatorce smaku przede wszystkim nie spodobały się kurczaki, jakie właściciele podają gościom.

Wyglądają tragicznie, takie za duże, nieapetyczne. Jak jest świeży kurczak to jest zółty - wykładała swoje racje.

Gessler miała już pewien plan na zmianę tego lokalu. Zaczęła od zmiany nazwy Zajazdu Parada, ale swoich planów nie zamierzała zdradzać na razie właścicielowi:

Nie będzie Parada, ani paradnie nie będzie - zapowiedziała.

Kuchenne rewolucjeX-news

Największym problemem tego lokalu była jednak władcza żona właściciela, Basia, która ani myślała dopuścić do zarządzania barem mającą nowe pomysły synową. Teściowa obwieściła to dosadnie:

Kasia to moja synowa. Ona ma warsztat to ona ma się tam rządzić.
A kto tu powinien rządzić? - dopytywała Gessler.
Ja - zdecydowanie zarządziła żona właściciela.
A dlaczego Kasia tu nie będzie rządzić? - próbowała ją udobruchać Gessler.
Bo nie byndzie - zaciągnęła Basia.

Kuchenne rewolucjeX-news

 

Gessler miała słuszne obawy, że przekonanie Basi do zmiany zdania to nie lada wyzwanie. Miała jednak chytry plan.

Jest tu jakiś salon piękności? - pytała na stronie synową. - Cały dzień ją tam przetrzymamy. Zmiana jest tak ogromna, że trzeba teściową chronić - obwieściła Gessler.

Następnego dnia Gessler niemal siłą wprowadziła Basię do samochodu, który zawiózł ją na zabiegi upiększające.

On zawsze porywa wszystkie ładne laski - mydliła jej oczy Gessler.

Wydawało się, że teściowa połknęła haczyk.

Ale ja mam fajnie - cieszyła się.

Kuchenne rewolucjeX-news

Synowa jednak przeczuwała, że tak łatwo z teściową to nie pójdzie:

Będzie taki wydźwięk, że chcę ich wygryźć - martwiła się, jakby przeczuwając mającą nadejść burzę.

Kuchenne rewolucjeX-news

Gessler poczuła misję. Przekonywała właściciela, jak ogromne ma znaczenie wiedza, skąd pochodzi drób, który podaje gościom. Właściciel nie miał pojęcia, ani z jakiej fermy są kurczaki, ani czym były karmione.

Te kurczaki są anonimowe! Na tym polega wierzytelność firmy, że wiadomo, skąd są kurczaki. To jest pana prawo obywatelskie - gromiła Gessler.

Zygmunt twierdził jednak z przekonaniem, że takich informacji nie da się uzyskać z ubojni drobiu. Gessler zadzwoniła tam, przedstawiła się i w mig uzyskała takie informacje. Właściciel lokalu miał na to wytłumaczenie:

Gdybym ja się przedstawił Magda Gessler, też by mi wszystko powiedzieli.
przesłać nam informację

Kuchenne rewolucje. Kuchenne rewolucje. X-news

Złote rady Magdy Gessler

Mimo że pierwsze spotkanie Magdy Gessler z kurczakami w tym lokalu zakończyło się niepowodzeniem, dała im jeszcze jedną szansę. To właśnie dobrze przyprawione kurkumą i papryką kurczaki mają stać się specjalnością tego lokalu. Gessler ogłosiła zgromadzonym pracownikom swój plan:

Tu będzie american bar z kurczakami na wszystkie sposoby. Będzie kremowo malinowe wnętrze, będzie wszystko z kurczaka.

Wyjawiła wreszcie, jaką nazwą będzie nosić lokal: Bar Zigi, od imienia właściciela. Gessler zaplanowała, że menadżerką zostanie synowa, Kasia. Wydawało się, że właściciel przyklasnął temu pomysłowi.

Do tego trzeba mieć żyłkę, a ona ją ma - mówił do kamery.

Czy wytrwa w tej decyzji? To się miało dopiero okazać. Tymczasem restauratorka przygotowała dla właściciela niespodziankę. Ściany odmienionego lokalu mają zdobić jego fotografie. Dlatego urządziła mu sesję zdjęciową, na której pozował w cadillacu z lat 60. i całował się z manekinem Marylin Monroe. Kiedy żony nie było obok, we właściciela wstąpiła nieznana dotąd energia.

Kuchenne rewolucjeX-news

Teraz można było wreszcie rozpocząć pracę nad kurczakami. Gessler uczyła pracowników, jak zrobić marynatę do najważniejszego dania. Pierwsze skrzypce mają grać wyraziste przyprawy: kurkuma, lubczyk i czarny pieprz. Na uroczystej kolacji jako przystawkę podano pikantną sałatkę. Największe pochwały, zresztą zasłużone, zabrał jednak kurczak:

Jak się kupuje kurczaka z rożna, to jest przyprawiony tylko z wierzchu, ten był cały przesiąknięty przyprawami - chwalił jeden z gości.

Podniebienia gości zdobył także wyjątkowy sos do kurczaka z kapeluszami grzybów. Magda Gessler była zachwycona, tak samo właściciel, któremu spodobał się powrót do lat 60. Kreatorka smaku nie doceniła jednak teściowej, której nie w smak było obstawienie nie lubianej synowej w roli menadżerki.

Kuchenne rewolucjeX-news

Bar Zigi. Bar Zigi. Screen z Facebook

Krajobraz po rewolucji

Kiedy Gessler 3 tygodnie później odwiedziła lokal, nic nie zapowiadało katastrofy.

Wszędzie pachnie kurczakiem - zachwycała się. - Żeby synowa rządziła, żeby żona odpoczywała - miała plan.

Okazało się, że synowej nie ma jednak w lokalu.

Kasi nie ma. Fizycznie nie ma czasu - mówił z przekonaniem Zygmunt.

Bar ZigiScreen z Facebook.com

Właściciel nie posłuchał też Gessler, jeśli chodzi o zmiany w karcie dań. Lokal miał serwować tylko kurczaki. W karcie dań restauratora znalazła tylko 3 swoje propozycje, reszta dań pozostała taka, jak sprzed rewolucji: serwuje gołąbki, zupy a nawet naleśniki.

Bar ZigiScreen z Facebook.com

Do lokalu niespodziewanie zawitała synowa Kasia, która przedstawiła swoją wersję wydarzeń.

Kasiu, jak to jest z twoją pracą tutaj? - zapytała Gessler.
No nie ma, akurat nie chodzi o mój czas, ja chcę pracować, ale powiedziano mi, że mam się tu nie pojawiać - przyznała ze smutkiem.

Bar ZigiScreen z Facebook.com

Tego nie mógł zdzierżyć właściciel, który miał swoją wersję prawdy:

Fizycznie nie masz czasu i przestań się pchać na siłę! - zagroził.

Po czym zostawił Magdę Gessler samą i zniknął za barem. Gessler próbowała przywołać go do porządku.

Zigi, nie ośmieszaj się, chodź tu. To jest niegrzeczne, ja jestem Twoim gościem, to ja mogę wyjść. Zachowuj się jak dżentelmen - pouczała.

Łaskawie wrócił do stołu, ale zdania nie zmienił. Gessler była oburzona tym, że ją okłamał.

Mnie obiecałeś przed kamerami, że Kasia zostanie menadżerką. Oszukaliście i wykorzystaliście i mnie i ją - oskarżała Gessler.

Zygmunt jednak nie umiał znaleźć rozwiązania:

Mam się z żoną rozwieść? - dopytywał.

Bar ZigiScreen z Facebook.com

Synowa wyznała, że rewolucja nie wyszła jej na dobre.

Ja z teściową nie rozmawiam od czasu rewolucji.

Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy:

Poczułam się bardzo urażona. Nie sądziłam, że zostanę tak potraktowana - płakała.

Ta rewolucja nie wyszła Magdzie Gessler, przynajmniej jeśli chodzi o naprawę relacji rodzinnych. Być może chociaż smaczny kurczak podany w lokalu, sam się obroni. Mimo tego, że właściciel oszukał Gessler, nie przeszkadza mu to chwalić się na profilu baru na Facebooku wspólnymi zdjęciami.

Bar ZigiScreen z Facebook.com