Erin Brockovich to jedna z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich aktywistek. Świat usłyszał o niej, gdy pomogła ujawnić przypadek skażenia środowiska w Hinkley przez firmę Pacific Gas & Electric i doprowadzić do wypłaty rekordowego odszkodowania dla poszkodowanych mieszkańców. Niewykluczone, że wkrótce znów będzie o niej głośno. Brockovich angażuje się bowiem w kolejną sprawę, która może mieć wpływ na życie milionów ludzi i już dziś budzi ogromne emocje.
Po latach walki z zanieczyszczeniem środowiska Erin Brockovich skupia się na nowym wyzwaniu. Aktywistka zwraca uwagę na rosnącą liczbę centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję, które zużywają ogromne ilości energii i wody, a przez to coraz częściej budzą niepokój mieszkańców okolicznych terenów. "Spędziłam lata, słuchając ludzi, zwłaszcza tych, którym kazano siedzieć i milczeć, którym powiedziano, że ich podwórko jest bezpieczne, a woda jest zdatna do picia" – przyznała aktywistka.
Brockovich uruchomiła specjalną stronę z mapą centrów danych w USA. Można na niej sprawdzić zarówno istniejące obiekty, jak i te planowane lub będące w budowie. Użytkownicy mogą również zgłaszać problemy związane z działalnością takich centrów oraz obawy dotyczące ich wpływu na lokalne społeczności. Zbieranie zgłoszeń ruszyło pod koniec kwietnia i szybko przerosło oczekiwania samej Brockovich. Aktywistka przyznaje, że liczyła na odzew, ale nie spodziewała się skali zainteresowania. Jak powiedziała w rozmowie z CNN: "Zobaczyłam od razu zgłoszenia z 49 stanów. Boże, to przecież cały kraj".
Mapa pokazuje również, jak wiele centrów danych powstaje lub jest planowanych na terenach dotkniętych w ostatnich latach suszą. To budzi obawy mieszkańców, ponieważ takie obiekty potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia serwerów. Eksperci ostrzegają, że w przyszłości może to prowadzić do napięć między lokalnymi społecznościami a operatorami centrów danych. Skalę problemu obrazuje analiza naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside, według której wygenerowanie przez AI odpowiedzi liczącej około 100 słów wiąże się ze zużyciem wody porównywalnym do objętości jednej butelki.
Brockovich nie nawołuje do walki ze sztuczną inteligencją. Dostrzega jej możliwości i nie kwestionuje faktu, że może przynieść wiele korzyści. Jej celem jest raczej rozpoczęcie dyskusji o kosztach, które często pozostają w cieniu technologicznego entuzjazmu. Aktywistka zachęca do zastanowienia się, czy rozwój AI rzeczywiście przynosi więcej pożytku niż szkód lokalnym społecznościom. Wśród najczęściej podnoszonych problemów wymienia się rosnące zapotrzebowanie na wodę i energię oraz wpływ ogromnych centrów danych na otoczenie.
Brockovich alarmuje przy tym, że infrastruktura niezbędna do działania sztucznej inteligencji rozrasta się w błyskawicznym tempie. Jej zdaniem skala i szybkość tych inwestycji powinny skłonić do uważniejszego przyjrzenia się ich konsekwencjom.
Lewandowscy i Morrone w pierwszym rzędzie na pokazie Dolce&Gabbana. Styliści wydali werdykt
Niespodziewane doniesienia ze sceny na koncercie TVN. Do "Dzień dobry TVN" dołącza nowa prowadząca
Występ Rodowicz podzielił widzów TVP. "Tego nie da się oglądać" vs "najlepsza"
Jeremy Clarkson usłyszał druzgocącą diagnozę. W najnowszym nagraniu wyznał, jak się czuje
Ma dom na działce ROD. W łazience właściciele mogą podziwiać niebo i korony drzew
Wśród światowych elit i gości Obamy w Chicago. Omenaa Mensah zdradza kulisy wyjazdu
Roszady w śniadaniówkach. Kto na tym wygrywa? "Matko, jak ten duet żre"
Burza po koncercie "Wianki nad Wisłą". "To jest porażka"
Wszyscy patrzyli na Lewandowską w Mediolanie. Jej mąż wcale nie odstawał: Chciałoby się widzieć więcej takich par