Górniak twierdziła, że była okradana. Jest decyzja prokuratury

Edyta Górniak jakiś czas temu udzieliła wywiadu, w którym ujawniła, że była okradana przez jednego z pracowników. Okazuje się, że sprawa trafiła do prokuratury. Wiadomo już, jaka zapadła decyzja.
Edyta Górniak
KAPIF.pl / KAPIF.pl

W 2025 roku Edyta Górniak otwarcie opowiadała o rzekomych problemach związanych z prowadzeniem jednej z firm. - W połowie roku dowiedziałam się, że byłam okradana. Przez kilka lat narosło bardzo dużo różnych problemów. Przy tej okazji jestem naprawdę szczerze wdzięczna Urzędowi Skarbowemu w Łodzi, który bardzo mi pomógł. Pomogła mi też policja. (...) Bardzo trudny temat. Powiem wprost. Jestem kobietą, matką, samotnie wychowuję mojego syna. Nie mam męża, brata, ojca. Szkoda, że kobieta kobiecie, bo to była pani księgowa, potrafi z premedytacją po prostu doprowadzić do takiej sytuacji, że mam stan przedzawałowy - mówiła w rozmowie z WP. Teraz pojawiły się nowe informacje w tej sprawie.

Zobacz wideo Górniak wybaczyła Steczkowskiej? Zaskakujący komentarz

Edyta Górniak zgłosiła problemy finansowe. Jest komentarz prokuratury

Jak przekazał "Fakt", sprawa trafiła do prokuratury. "Przedmiotem śledztwa nie było rzekome okradanie artystki, lecz podejrzenie ukrywania dokumentów księgowych po rozwiązaniu umowy z firmą prowadzącą księgowość Edyty Górniak" - czytamy. Postępowanie miało dotyczyć okresu od sierpnia do listopada 2025 roku. Prokurator Paweł Jasiak, rzecznik prokuratury w Łodzi, poinformował portal o rozstrzygnięciu sprawy.

"Postępowanie zostało umorzone postanowieniem zatwierdzonym przez prokuratora z Prokuratury Rejonowej Łódź-Śródmieście w dniu 30 grudnia 2025 r. Powodem był brak w czynie znamion czynu zabronionego. Z informacji widniejących w aktach wynika, że postępowanie doprowadziło do zwrotu brakujących dokumentów. Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Przyjęty w opisie czynu czasookres wynika z faktu, iż w sierpniu 2025 r. Edyta G. rozwiązała umowę z podmiotem, który prowadził jej księgowość" - czytamy w oświadczeniu.

Edyta Górniak wspomina trudne chwile. "Artysta nie patrzy w papiery"

Wokalistka przyznała też, że zawirowania finansowe negatywnie wpłynęły na jej wizerunek. - Kiedy artysta stoi przed mikrofonem, no to nie patrzy w papiery. Kiedy stoi w studiach nagraniowych, ma przymiarki, pracuje z aranżerami, z dyrygentami, to nie patrzy w papiery. Więc nie dosyć, że zostałam oszukana i zdradzona finansowo, to potem dostałam atak od mediów - żaliła się  w rozmowie z WP. 

Więcej o: