Esmeralda Ferrer Garibay publikowała treści na TikToku, dzieląc się z fanami zarówno pomysłami na stylizacje, jak i ujęciami z codzienności. Nie dało się nie zauważyć, że influencerka chętnie chwali się luksusowymi produktami. 22 sierpnia ciało kobiety oraz jej męża i dwójki dzieci znaleziono w porzuconym aucie. Ustalenie ich tożsamości trwało kilka dni. Mundurowi rozpoczęli śledztwo.
22 sierpnia w okolicach Guadalajary w porzuconym szarym Fordzie Rangerze znaleziono ciała 32-letniej Esmeraldy Ferrer Garibay, jej 36-letniego męża Roberto Carlosa Gil Licea, a także dwójki ich dzieci - 13-letniego Gaela Santiago oraz siedmioletniej Reginy. Śledczy przez kilka dni ustalali ich tożsamość, od początku jednak wiedząc, że doszło do morderstwa. Rodzina miała przeprowadzić się do Guadalajary kilka miesięcy temu - wcześniej mieszkali w Michoacan. To tam mąż Esmeraldy zajmował się handlem pojazdami i uprawą pomidorów. Policja łączy tę zbrodnię właśnie z biznesami Roberto.
Śledczy prześledzili drogę, którą pojazd małżeństwa pokonał przed brutalnym morderstwem. To doprowadziło ich do warsztatu samochodowego. Wiele wskazuje na to, że to tam pozbawiono życia influencerkę oraz jej najbliższych. - Miejsce zdarzenia zostało zbadane, a śledczy znaleźli wiele dowodów sugerujących, że rodzina została tam zabita. Chociaż nie ma jeszcze wyników badań kryminalistycznych, dowody balistyczne i dowody krwi prawie na pewno potwierdzają, że zostali zamordowani w tym miejscu - przekazał prokurator Alfonso Gutiérrez Santillán, cytowany przez portal metro.co.uk.
Śledczy zdecydowali się na przesłuchanie dwóch pracowników warsztatu samochodowego, ale ze względu na brak dowodów zostali wypuszczeni. Jak tylko opuścili biuro prokuratora, spotkali się z dwiema osobami. Nagle pojawiła się uzbrojona grupa mężczyzn i uprowadziła trzech z nich - jednemu z nich udało się uciec. Do dziś nie odnaleziono porwanych. Mężczyzna, który uciekł uzbrojonym, jest poszukiwany w celu złożenia zeznań. - Śledztwo wykazało, że sprawcy obserwowali wyjście przez ponad dwie godziny. To nie był natychmiastowy atak - czekali, aż grupa przemieści się o kilka metrów, zanim dokonali porwania - powiedziała prokuratorka Blanca Trujillo, cytowana przez wspomniany serwis.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!