Nie da się ukryć, że obok Dody od lat nie sposób przejść obojętnie. Piosenkarka budzi skrajne emocje przez swoje kontrowersyjne zachowania i wypowiedzi. W ostatnim czasie dała się poznać jako altruistka, która ratuje zwierzęta, ale na swoim koncie ma również przepychanki z innymi gwiazdami. Nie jest tajemnicą, że szarpała się z Agnieszką Woźniak-Starak i Moniką Jarosińską. W najnowszym wywiadzie wraca wspomnieniami do tych chwil i przyznaje, że ich nie żałuje.
Już po kilkunastu minutach wywiadu z Pudelkiem Doda przyznała, że zawsze lubiła, gdy ludzie się jej bali. Stwierdziła, że na początku kariery żyła w przekonaniu, że strach powstrzyma innych przed jej atakowaniem. Tak się jednak nie stało i Doda znalazła swój sposób na rozwiązywanie problemów - przemoc.
Dziennikarz nawiązał do afery związanej z programem "Na językach" i bójki z Agnieszką Woźniak-Starak. Wprost zasugerował, że przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem, ale Doda wyraźnie nie żałuje tego, co zrobiła, wręcz przeciwnie. Z jej słów wynika, że nie każdy może zrozumieć to, co zrobiła, bo nigdy nie przeżył tego, co ona.
- Ja zrobiłabym to teraz dziesięć razy bardziej i zdaję sobie sprawę, że niektórzy ludzie są w stanie sprzedać własną matkę, żeby tylko mieć awans, więc też mnie nie zrozumieją. Jeżeli już wszystkie sposoby nie dały rady, a nadal moja matka płacze co weekend i jako starsza osoba czuje się coraz gorzej, no to ja wtedy biorę sprawy w swoje ręce w taki sposób, w jaki potrafię i nie liczę się z konsekwencjami. Nie interesuje mnie to. I znowu powtarzam. Niemoc rodzi przemoc. Jeżeli chcesz mnie ganić za sposób mojej reakcji i zniżanie się do poziomu takiego czy sr****go, teraz wielka szlachta się będzie wypowiadać [...], to niech tak samo ganią przyczynę tego. Bo ja uważam, że znęcanie psychiczne jest dziesięć razy gorsze niż to - powiedziała w wywiadzie.
W ostatnim czasie w mediach znów głośno było o bójce Dody z Moniką Jarosińską. Wszystko przez to, że ta druga poruszyła temat w "Królowej przetrwania", twierdząc, że atak Dody kosztował ją zdrowie i karierę. Piosenkarka stwierdziła natomiast, że Jarosińska sprowokowała ją mocnymi słowami o Nergalu, a więc ówczesnym narzeczonym, który chorował na białaczkę.
- Niestety, wiele osób nie mierzy się z problemami onkologicznymi, więc nie wie, jak to jest np. na oddziałach. Ja wiem, bo jeżdżę tam bardzo często, plus miałam sytuację z moim byłym narzeczonym. Tylko zrozumieją mnie te osoby, które faktycznie swoją umierającą matkę, ojca, narzeczonego, chłopaka, dziewczynę, trzymały na rękach i próbowały znaleźć dla niego jakikolwiek ratunek. Laska, która prowokuje mnie tekstem, że Nergalowi nie staje, więc ja jestem nerwowa - to raz, że dotyka moją rodzinę, bo on był moją rodziną, był moim narzeczonym. A dwa, że dosyć dotkliwy temat, którego ja nie potrafiłam przefiltrować przez swoją dojrzałość, bo miałam wtedy dwadzieścia kilka lat - powiedziała Doda w rozmowie z Pudelkiem. Warto dodać, że obie sprawy trafiły do sądu i obie zostały umorzone. W obu przypadkach sąd nie dopatrzył się znamion przestępstwa.
Agata Młynarska składa Tuskowi refleksyjne życzenia. Doda przekazała trzy słowa
To już nie Basia z "M jak miłość". Raczyńska przefarbowała się, zniknęła z ekranów i wyjechała do USA. Tak dziś wygląda
To dlatego Edyta Górniak nie ma kontaktu z matką. Padły mocne słowa
Koroniewska i Dowbor porzucili dom na rzecz dwupoziomowego apartamentu. Luksus bije po oczach
Syn Rozenek zapytał, kim jest dla niego Majdan. Poruszające, co usłyszał w odpowiedzi
Tak mieszka Donald Tusk. Jego posiadłość nie ocieka luksusem
Urodzinowe zdjęcie księcia Louisa trafiło do sieci. Uwagę zwraca... jego policzek
Tego jeszcze nie było. Poszła do "Sanatorium miłości", a skończyła u boku... uczestnika "Rolnik szuka żony"
Drożyzna czy standard? Spytaliśmy ekspertki o cenę obozu Lewandowskiej. "Jestem w szoku"