Tomasz Dedek to jeden z najbardziej charakterystycznych polskich aktorów. Największą popularność przyniosła mu rola Jędruli, męża Alutki (Joanna Trzepiecińska), w uwielbianym przez widzów serialu "Rodzina zastępcza". 20 września 2025 roku aktor obchodzi swoje 68. urodziny. Tomasz Dedek kilka lat temu poważnie chorował, ale to nie powstrzymało go od aktywności zawodowej. Zdarzyło mu się nawet uciec ze szpitala, aby choć na chwilę stanąć na scenie.
Tomasz Dedek w 2019 roku był gościem studia "Dzień dobry TVN" i wyznał, że choruje na nowotwór. Wszystko zaczęło się od nagłego bólu biodra. Po rezonansie magnetycznym i późniejszej biopsji okazało się, że aktor choruje na złośliwego raka prostaty. Kiedy poznał diagnozę, choroba była już na zaawansowanym etapie i aktor szybko poddał się operacji. "W skali do dziesięciu punktów miałem dziewięć, to była sytuacja zagrażająca życiu. Trafiłem na wspaniałego lekarza i podjęliśmy decyzję o operacji" - wyznał w rozmowie z Żurnalistą.
Po operacji aktor rozpoczął intensywne leczenie obejmujące radioterapię, chemioterapię i terapię hormonalną. W wywiadzie Dedek wyznał, że przejście przez chemioterapię było dla niego bardzo trudne i odczuwał ogromny ból całego ciała, który był dla niego nie do zniesienia. W najtrudniejszych momentach wspomagał się medyczną marihuaną. "Chemia była dosyć znośna. Gorzej było po chemii, w dwa dni po. Przez tydzień rzeczywiście czuje się bardzo źle, czuje się potworny ból całego ciała i to nie jest fajne, ale można temu zaradzić ziołowo. Po prostu paliłem" - powiedział w rozmowie z Żurnalistą. Kolega aktora z branży, Rafał Rutkowski, wyznał, że nawet w trakcie leczenia zdarzało się Dedkowi wymykać się na spektakle. "Gramy spektakl, Tomek przyjechał i mówi: "Patrzcie przez okno, czy nie ma policji, bo uciekłem ze szpitala"(...). Zagrał przedstawienie i natychmiast z powrotem jechał do szpitala" - opowiedział w "Dzień dobry TVN".
Tomasz Dedek wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że udało mu się przejść przez chorobę dzięki wsparciu przyjaciół i bliskich. Aktor nie chciał być z chorobą sam i przyznał, że mimo że wiedział jak dużym jest to obciążeniem dla jego otoczenia, to potrzebował współczucia i z tego czerpał siłę. "Takie cwaniactwo we mnie trochę było. Nie będę z tym sam, bo sam się po prostu uwalę. Wykorzystywałem te chwile, żeby się dzielić tym i żeby oni mówili, że będzie dobrze, nie martw się. I oni tak mówili. To może podłe z mojej strony było. Ale teraz jestem pewny, że zrobiłem dobrze, bo myślę, że to gdzieś wyzwala pewne rzeczy" - podkreślił w rozmowie z Żurnalistą.
"Przypalona żelazkiem" koszula Szczęsnego kosztuje krocie. Lepiej usiądźcie
Ogromna metamorfoza Darii z "Love is Blind" robi furorę. W sieci zawrzało po zwiastunie reunion
Dom Kaczorowskiej i Peli na sprzedaż. "Komuś będzie się tu pięknie mieszkać"
Ibisz ma 60 lat i dwoje małych dzieci. "Chcę być przy najważniejszych dla nich wydarzeniach"
41. urodziny Poli Wiśniewskiej w cieniu życiowych zmian. List od dzieci łapie za serce
Afera o nową fryzurę Huberta Urbańskiego. W końcu nie wytrzymał. "Ręce opadają"
Poruszenie pod zdjęciem Millie Bobby Brown. Chodzi o imię jej córki
Za nami finał 12. edycji "Hotelu Paradise". To oni wygrali program
Tak mieszka Bogdan Trojanek. Złoto znajdziecie nie tylko na ścianach i meblach