Kasia Tusk pokazała stylizację do paryskiego muzeum. "15 lat temu nie pojechałabym w takim stroju"

Kasia Tusk wybrała się do Paryża, gdzie miała okazję odwiedzić jedno z najsłynniejszych muzeów świata. To, w jakim stroju się pokazała, zaskoczyło nawet ją.
Kasia Tusk wybrała się do Paryża
Fot. Instagram/@makelifeeasier_pl

Kasia Tusk od lat inspiruje Polki, chętnie prezentując najróżniejsze stylizacje. W mediach społecznościowych od długiego czasu buduje konsekwentnie markę osobistą. Na jej instagramowym profilu nie brakuje zdjęć przedstawiających codzienność. Styl Kasi Tusk przez lata mocno się zmienił. Influencerka zabrała swoich fanów w podróż do Paryża, gdzie miała okazję odwiedzić muzeum. Podkreśliła, że to, co założyła do zwiedzenia miejsca, niegdyś w życiu nie przyszłoby jej na myśl.

Zobacz wideo Pniewski przyjrzał się stylowi Lewandowskiej. "Brakuje mi..."

Kasia Tusk bryluje w paryskim muzeum. Jej stylizacja może zaskoczyć

Kasia Tusk wybrała się w podróż do stolicy Francji. Oczywiście nie obyło się bez przystanku w muzeum. Miała okazję odwiedzić wystawę "Renoir i miłość" w Muzeum Orsay. To tam można obejrzeć słynne "Śniadanie wioślarzy", które wróciło do Paryża po 20 latach. Influencerka pokazała obserwatorom wycieczkę na wystawę. Okazuje się, że do stolicy Francji poleciała w dość luźnej stylizacji, co jak wyjawiła, niegdyś było dla niej nie do pomyślenia. "15 lat temu za Chiny nie pojechałabym w takim stroju do miejsca, w którym właśnie wylądowałam" - przekazała na InstaStories. Mogliśmy zobaczyć, że Tusk miała na sobie jasne, luźne spodnie, do których dopasowała sportowe buty. W pasie przewiązała szary sweter. Na górę zarzuciła oversize'ową marynarkę. W podróży towarzyszyła jej pleciona shopperka. 

Kasia Tusk poleciała do Paryża. Musiała jednak spędzić czas w hotelu 

Gdy Kasia Tusk dotarła od hotelu, okazało się, że jej pokój będzie dostępny dopiero za... sześć godzin. "Bardzo się cieszymy, że pani przyjechała. Pokój będzie gotowy za sześć godzin, czy chce pani w tym czasie napić się wody?" - przekazała. Jak już wiadomo, zdecydowała się na wycieczkę do muzeum. "Za sześć godzin, madame, to ja będę mieć w aplikacji 'zdrowe' 19 tys. kroków" - stwierdziła na InstaStories. Do hotelu wróciła o godzinie 20. "No jestem. Świeżutka jak bułka z Żabki o godzinie 20" - zażartowała influencerka.

Okazuje się, że Kasia Tusk wieczór spędziła już w hotelu w pracy. "Nie wiem, czy można czuć większe 'fomo' (z ang. lęk przed tym, co nas omija) niż wtedy, gdy cały Paryż czeka na Ciebie, a Ty musisz usiąść do laptopa i odbębnić kolejne dwie godziny na szkoleniu" - napisała na relacji na Instagramie, relacjonując sprawę z hotelowego łóżka.

Więcej o: