Herbuś: Bankiety to mój zawodowy obowiązek

Kariera od tancerki, przez dziewczynę striptizera do bywalczyni.
KAPIF.PL/KAPIF

Po kilku latach w show-biznesie Edyta Herbuś może się czuć weteranką . Wie na jakie imprezy wypada iść , a gdzie lepiej się nie pokazywać. W rozmowie z Fakt.pl tancerka opowiedziała o trudach bycia celebrytką .

Żyję teraz "Traviatą" i to jest spełnieniem moich marzeń. Ale to nie oznacza, że zamierzam rezygnować z bankietowego życia. To mój zawodowy obowiązek. Lubię bankiety i spotkania z kolegami aktorami. Chyba potrafię znaleźć równowagę między wszystkimi polami mojej działalności.

Codzienne bankiety , a czasem nawet dwa jednego wieczoru to dla "gwiazdy" ciężka praca. Specjalne kreacje i perfekcyjny makijaż pochłaniają całe dnie . Może się okazać, że przygotowanie do bankietów i bankiety stały się podstawową umiejętnością Herbuś . Pozostałe powoli zanikają .

Teoretyczny plan dnia bywalczyni bankietów

11:00 pobudka

11:20 przetarcie oczu

11:40 sprawdzenie torebki, czy dawano na wczorajszym bankiecie prezenty

12:00 wizyta w kiosku po tabloidy

14:00 kawa i śniadanie w centrum

15:00 wizyta na zakupach w centrum handlowym, ustawka z fotografem

17:00 sushi w modnej knajpce

18:00 przygotowania do wieczornego wyjścia

22:30 przyjście na bankiet, lekkie spóźnienie jest w modzie

i tak dzień po dniu

Zostań fanem Plotka na Facebooku, pod tym linkiem >>.

Janus

Więcej o: