Dosyć przykra sytuacja spotkała chłopców z Tokio Hotel na niedzielnym koncercie w Belgii. Wydawało się, że nikt nie jest w stanie przeciwstawić się szalonym gwiazdorom, a tu taka niespodzianka. Tuż po zaśpiewaniu wszystkich zaplanowanych utworów, Bill i spółka poszli za kulisy. Oczywiście w tym momencie fani zaczęli krzyczeć i domagać i bisów. Chłopcy z uśmiechem na ustach ruszyli z powrotem na scenę, ale nagle zastąpił im drogę jeden z pracowników obsługi. Okazało się, że artyści nie mają pozwolenia na ponowny występ przed publicznością i nic nie da się zrobić. Zgromadzona publiczność była zawiedziona całą sytuację i pojawiły się nawet nieprzyzwoite wyzwiska . Oczywiście większość zrozumiała sytuację i ze łzami w oczach opuściła miejsce koncertu.
Co na ten temat powiedzieli członkowie Tokio Hotel ?
Jest nam bardzo przykro, że nie mogliśmy bisować. Jakiś ważny człowiek, zabronił nam ponownego wyjścia na scenę. Bardzo chcieliśmy się z wami pożegnać! Do następnego razu!
Kotek naprawdę nie rozumie zachowania niektórych ludzi. Przecież koncerty właśnie po to są, aby sprawiać fanom przyjemność, a nie powodować taką nieodpowiednią sytuację!
Zagrał w kultowej scenie w "Misiu". Tak dziś wygląda filmowy Robuś
Eurowizja usłyszała jej głos, ale twarzy wciąż nie pokazuje. Za tym wyborem stoi osobisty dramat
Ekspertki o występie Szemplińskiej na Eurowizji. "Rasowa wokalistka na jarmarku eurowizyjnych straganów"
Pokaz mody Schreiber w Sejmie. Stylistka złapała się za głowę
Donald Trump zwyzywał dziennikarkę. Podczas wywiadu padły skandaliczne słowa
Była gwiazdą "Cześć Tereska" i miała szansę na międzynarodową karierę. Jej życie potoczyło się dramatycznie
Eurowizja 2026. Polska w finale? Już wszystko jasne
Amal i George Clooney ciepło o Polsce. Tusk ujawnił kulisy rozmowy
Wykryła nowotwór po materiale w "Dzień dobry TVN". "Nie miałam dolegliwości. Miałam wrażenie, że to pomyłka"