Influencerki oszukują swoich widzów. Reklamują zegarki i magiczne mydło, a to scam. Ich zdaniem "to tylko współpraca"

Magiczne mydła, znikające zegarki i szkodliwe proszki do wybielania zębów - influencerki wciąż wciskają z czystym sumieniem swoim followersom scam. Temat ten poruszył kolejny raz youtuber Revo, który otwarcie stara się walczyć z oszustwami niektórych celebrytek.

Czego internetowi twórcy nie są w stanie zrobić dla kilku złotych? Mimo że coraz więcej osób łapie ich na gorącym uczynku, ci dalej decydują się na reklamę opierająca się na scamie. Co to takiego? To oszustwo polegające na wzbudzeniu czyjegoś zaufania, a następnie wykorzystaniu tego zaufania do wyłudzenia pieniędzy. 

Zobacz wideo Anna Mucha padła ofiarą oszustwa internetowego

Julia Szponer reklamuje szkodliwe dla zdrowia pasty wybielające zęby

Już jakiś czas temu specjaliści wypowiadali się na temat produktów pochodzących z chińskich aukcji. Dentyści potwierdzili, że reklamowane przez influencerki (między innymi Natsu i Wersow) pasty do wybielania zębów są szkodliwe i mogą doprowadzić do trwałych uszczerbków na zdrowiu. Część dziewczyn przeprosiła fanów, jednak niektóre internetowe gwiazdy nie wzięły poprawki na tę sytuację. Julia Szponer stwierdziła, że nie ma nic złego we wciskaniu 1,5 miliona swoich obserwatorów scamu.

To tylko współpraca - powiedziała Julia Szponer o reklamach na swoim TikToku.
 

Niestety, kiedy chodzi o zdrowie i życie innych, nie można sobie ot tak stwierdzić, że słusznym jest zareklamowanie szkodliwego produktu, aby trochę zarobić. Julia Szponer zaznaczyła, że ona tylko pokazuje, co dostała od firmy i poleca "bo jej się krzywda nie stała", ale przy tym nikogo nie zmusza do zakupu. Po czym dodała:

Weźcie to trochę na dystans. 

Wersow sprzedaje klapki z AliExpress?Wersow sprzedaje klapki z Chin? Weronika Sowa mierzy się z kolejnym atakiem!

Zegarki "pięć razy taniej niż Apple" - kolejne oszustwo influencerek

Tutaj kolejny raz Julia Szponer nie popisała się empatią i postanowiła oszukać fanów. Zareklamowała zegarki, które miały być tak dobrej jakości jak te od Apple. Reklamowała je jako "pięć razy tańsze niż Apple", a przy tym zaoferowała swoim obserwatorom duży rabat.

Influencerki scamują swoich widzówInfluencerki scamują swoich widzów Screen: YouTube Julia Szponer

Jak się okazało, zdjęcia zamieszczone na stronie internetowej pochodziły ze stocka oraz aukcji na chińskim portalu Alibaba. Ponadto produkt, który reklamowały, Julia Szponer i Ada "flychanelle" Śledź odbiegał wyglądem od tego, który mieli zakupić widzowie. I to nie jest koniec absurdów! Influencerka nie miała nawet ochoty odpowiednio zareklamować produktu, czy nauczyć się jego funkcji na pamięć. Wszystko przeczytała z telefonu, twierdząc, że nie chciała zapomnieć o tym, co jej się spodobało.

Strona oczywiście zniknęła, a ona zablokowała m.in. profil Revo, myśląc, że nikt się nie dowie o jej kolejnym błędzie.

Ekipa Friza na pierwszym koncercieEkipa Friza zagrała pierwszy koncert! Przyleciała helikopterem

Magiczne mydełka oczyszczające energię prosto od wróżki i Ewelony

Kiedy osoby, które swoje treści opierają na rozwoju duchowym i fizyce kwantowej, reklamują wszelkiej maści kamienie i kadzidła, obserwatorzy jak najbardziej mogą im zaufać. Inaczej jest jednak z influencerkami. Ewelona, jedna z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek "Warsaw Shore", ostatnio postanowiła polecić swoim obserwatorom mydełka... oczyszczające energię. Jak podała, należy ich używać podczas pełni, bo wtedy najlepiej spełniają swoją funkcję. Poleciła także konsultacje i inne oferowane przez wróżkę Aurelię usługi. 

Strony reklamowane przez influencerów znikają. Jak działają niektóre scamowe oferty? 

O zegarkach reklamowanych przez Marcina Dubiela i rajstopach Lexy było głośno już na początku roku. Lexy ostatnio skomentowała swoją wpadkę podczas występu w "Rundkach", prowadzonych w ramach High League. Jednak już wcześniej zarówno Dubiel, jak i Lexy przeprosili za to, że zamówione produkty nie dotarły do widzów i obiecali, że postarają się zwrócić pieniądze każdej oszukanej osobie. Jak się okazało, strony znikały po jakimś czasie, a kontakt ze sprzedawcą się urywał.

Jest to przykład bardzo popularnego zabiegu w marketingu e-commerce. Właściciele sklepów skupują tanie produkty z azjatyckich stron, a następnie wystawiają je kilka razy drożej, nakładając przy tym niewyobrażalne promocje rzędu 50 do nawet 80 proc.

Więcej o: