Anna Przybylska we wspomnieniach mamy. PIERWSZY wywiad po jej śmierci. "Ania czuła, że odchodzi"

Krystyna Przybylska udzieliła szczerego wywiadu, w którym wspomina ostatnie dni życia ukochanej córki. W "Wysokich Obcasach" wyjaśniła też, dlaczego dwa lata po śmierci Anny zdecydowała się na rozmowę.

Anna Przybylska odeszła w październiku 2014 roku. Przyczyną śmierci 36-letniej aktorki był rak trzustki. Polacy opłakiwali ukochaną gwiazdę, a jej rodzina do tej pory zmaga się z jej brakiem. Ani partner Anny, ani jej ukochana mama nie komentowali do tej pory żadnych aspektów związanych z tą tragedią. Jednak Krystyna Przybylska zdecydowała się na wywiad, który opublikowany został w "Wysokich Obcasach". Przyznała, że jednym z powodów, dla których przerwała milczenie, była chęć uciszenia wszelkich nieprawdziwych informacji na temat córki.

W rozmowie nie brakuje wzruszających słów i historii.

Jako babcia staram się też raz na jakiś czas zabrać wnuki na cmentarz. Z reguły idziemy w takich godzinach, żeby nie było ludzi. Bo jak ktoś już zobaczy, że stoję z dziećmi, to zaraz jest zainteresowany, zaczyna się ruch, ciekawskie spojrzenia. I nie ma szans na skupienie. Jak jesteśmy sami, to zostawiam dzieci przed grobem Ani, a sama odchodzę do szwagra, który leży dwa groby dalej. Oliwka trzyma Jasia i Szymona za ręce. Postoją trochę, po swojemu przemyślą. Jak widzę, że się już przeżegnają, to idę po nie i wracamy do codzienności. Nie pytam o nic, nie rozmawiamy. To trudne, ale muszą być silne. ( ) Myślę, że każde z nich, przeżywa odejście mamy inaczej. Szymon ma dziesięć lat, był strasznie związany z Anią. Jemu jest chyba najtrudniej, a przynajmniej najbardziej to po nim widać. Jasiu, wiadomo, pamięta niewiele. Mamę zna głównie ze zdjęć. Próbuje to sobie jakoś w tej pięcioletniej główce ułożyć. Niedawno w moim telefonie zobaczył zdjęcie Ani: O, masz moją mamę. A wiesz co, ona jest w niebie, ale mnie nie widzi. Albo nagle pyta: Oj, to moja mama przyjdzie w końcu od tej Bozi, czy nie?

Krystyna Przybylska przyznała, że najtrudniejszym momentem dla niej był ten, w którym jeden z portali plotkarskich podał informację o śmierci jej córki.

Do dziś nie mogę pojąć, jak nieludzki potrafi być człowiek, by sprzedać kilka egzemplarzy brukowca więcej" - denerwuje się w "Wysokich Obcasach" Krystyna Przybylska.

Mama gwiazdy opowiedziała też, jak wyglądały ostatnie chwile Anny.

W niedzielę nad ranem pielęgniarka wychodziła na następny dyżur, zrobiłam jej kawę i kanapkę, wróciłam do Ani i zobaczyłam, że odchodzi. Jak ktoś to wcześniej już widział, to wie. Nosek się jej wyciągnął, ręce zrobiły się takie... inne. Oddech miała cichutki, łapała powietrze jak taki malutki ptaszek albo ryba, która szuka wody. Wyglądała jak mała, śpiąca laleczka - już taka malutka, drobniutka. Siedzieliśmy przy niej z Jarkiem i Agnieszką. Jeszcze wstałam, wzięłam ją za rękę i szepnęłam: 'Dziecko, nic się nie martw, wszystko będzie dobrze'. Już nie odpowiedziała, tylko spod powiek popłynęły jej dwie łzy. Może mnie jeszcze usłyszała? Umarła o 15:18.

JM

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.