Durczok był szantażowany. Jego żona pokazała maila z pogróżkami. "Kamil, 50 tysięcy albo doniosę trochę naszych wspólnych fotek"

O próbie szantażu poinformowała "Gazeta Wyborcza". Dziennik upublicznił treść maila, jakiego otrzymał szef "Faktów".

Z informacji podanych przez " Gazetę Wyborczą " dowiadujemy się, że wciąż pracuje komisja TVN powołana do zbadania, czy w siedzibie stacji dochodziło do molestowania seksualnego. Komisja przesłuchała już 12 osób i planuje rozmowy z 16. kolejnymi.

Nie przesłuchano jeszcze Kamila Durczoka , szefa "Faktów", oskarżanego przez "Wprost" o molestowanie. Cały czas jest on na Śląsku w szpitalu - czytamy.

Lekarze dopiero w poniedziałek pozwolili Durczokowi na lekturę prasy - wcześniej bowiem miał lekarski zakaz przeglądania wiadomości. Tymczasem jego żona, Marianna, poinformowała o próbie szantażu Durczoka. " Wyborcza " cytuje maila, jakiego otrzymał jej mąż.

"Kamil, 50000 zł albo doniosę troszkę naszych wspólnych fotek do gazet. Koleżanka z pracy".

Zgodnie z informacjami "Wyborczej", żona Durczoka zawiadomiła o tym policję.

Kamil Durczok miał w poniedziałek wydać oświadczenie, jednak Monika Janowska z agencji PR, która dba o wizerunek dziennikarza w mediach, powiedziała, że postanowił poczekać z tym do zakończenia prac komisji TVN.

Kapif

alex

Więcej o: