Polscy widzowie poznali sympatycznego Charlesa Daigneault, gdy stanął w szranki o tytuł polskiego " MasterChefa ". Charlie, Kanadyjczyk, który od 8 lat mieszka w Krakowie, dotarł do półfinału programu (Zobacz: Półfinał "MasterChefa": odpadła jedna z najbardziej wyrazistych postaci! ). Zgłosił się do niego za namową żony.
Chciałam, żeby spełniał się w swojej pasji, żeby był szczęśliwy. Widziałam, że to co robił do tej pory szczęścia mu nie dawało. Wiedziałam, że kocha gotować, więc stwierdziłam: Dlaczego nie? Nie przypuszczałam jednak, że zajdzie aż tak daleko. W sumie zrobiliśmy to dla żartu - powiedziała Anna Daigneault w rozmowie z "DD TVN".
Para opowiedziała także, jak się poznała.
Poznaliśmy się na wakacjach na Dominikanie. Ja zmieniłam swoje plany wakacyjne ze względu na tsunami - powiedziała Anna. - A ja, bo za mało śniegu było w górach skalistych wtedy w 2005 roku. Postanowiłem pojechać gdzie indziej. Pod palmy, na plażę - dodał Charlie.
Można powiedzieć, że była to miłość.. od pierwszego tańca.
Byłam tam z koleżanką. Poprosił mnie do tańca na dyskotece. No i jak zaczęliśmy tak tańczyć na początku, tak przetańczyliśmy do rana.
Owocem miłości Charliego i Anny jest 5-letni Bruno. To jednak nie jedyne dzieci państwa Daigneault. Charlie adoptował bowiem dwójkę dzieci Ani z poprzedniego związku. Gabriela, dziś dorosła młoda kobieta opowiedziała o tym, jak na początku wyglądała ich znajomość.
Jest dla mnie bardziej tatą, niż kumplem. Na początku miałam wątpliwości co do naszej relacji. Miałam 12 lat, jak Charlie nas adoptował, a poznałam go jak miałam 10. Byłam małą dziewczynką. Na początku traktowałam go jako kumpla, ale on zaczął mnie wychowywać. Tak na serio. Wtedy poczułam przed nim respekt. Czasami był ostry, ale musiał. Wiadomo, jak to jest z nastolatkami. Teraz czasami mamy dobre dni, czasami złe, ale naprawdę się kochamy - powiedziała adoptowana córka kucharza. - Uwielbiam z tatą jeździć na nartach. Tata świetnie jeździ i też uczy dzieciaki. Jeździ na szkółki, jest instruktorem. Robi to hobbystycznie, bardzo lubi pracować z dziećmi.
Barierą był również język. Charles ciężko wspomina pierwsze miesiące spędzone w Polsce.
Na początku było trudno, bo wasz język... Dalej mam problemy, ale jest OK. Pierwsze pół roku spędziłem tak naprawdę bez konkretnej rozmowy. Rozmawiałem tylko z żoną, ale z innymi ludźmi ciężko mi było. Nie każdy mówi po angielsku i nie każdy mówi dobrze po angielsku - powiedział. - Nadal codziennie coś mnie tu dziwi.
Uczestnik "MasterChef" wyznał, że nie odczuł na razie skutków popularności spowodowanej programem, ale zamierza nadal iść obraną ścieżką i swą przyszłość wiąże z kuchnią. Planuje otworzyć własną restaurację, najlepiej na krakowskim rynku.
Jestem amatorem - powiedział Charles, który nie ukrywa, że zależy mu na nauce profesjonalnego gotowania. - Przez dwa i pół miesiąca szkoliłem się na kuchni pod okiem Rafała Targosza, ale uważam, że to nadal za mało. Teraz jestem na sali u niego, poznaję ten biznes z każdej strony. Wspólnie z kolegą z Francji myśleliśmy o wspólnej restauracji nawet przed "MasterChefem". To będzie kuchnia alpejska, czyli raclette, founde i takie fajne rzeczy.
Myślicie, że Charliemu uda się osiągnąć sukces, mimo że nie wygrał programu?
aga
Katarzyna Dowbor zmieniła fryzurę, a ekspert wydał jednoznaczny werdykt. "Tego typu upięcie to..."
Lewandowscy i Morrone w pierwszym rzędzie na pokazie Dolce&Gabbana. Styliści wydali werdykt
Tomson nie wytrzymał po wpisach Kubickiej. "Kondolencje dla pana". Na tym nie koniec
Telefon od Kolendy-Zaleskiej zrobił furorę na konferencji Sikorskiego. To nagranie to hit
Zawrzało po wyznaniu Steczkowskiej o sadzeniu drzew na łożyskach dzieci. Ekspert mówi o "świętej trójcy ogrodnika"
Niespodziewane doniesienia ze sceny na koncercie TVN. Do "Dzień dobry TVN" dołącza nowa prowadząca
Inba o grzejnik w pokoju córek Peli. "Zdjęcia piękne, ale..."
Henry Tadeusz aktywnie działa na Instagramie. Teraz 16-latek dodał najnowsze zdjęcie z tatą
Mało kto wie, że po "07 zgłoś się" Cieślak walczył o przetrwanie. "Sprzedawałem gumę do żucia i tanie zegarki"