Tiger przepuścił na kobiety 120 milionów!

Miłość kosztuje. Szczególnie tak, która się kończy...

Musiałby wygrać w lotto ok. 10 razy (biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności), żeby zapłacić za swoje porywy serca. Dariusz Michalczewski nigdy nie należał do oszczędnych. Przepuszcza pięniądze na imprezach, kupuje drogie samochody, otacza się ciekawymi gadżetami. To wszystko kosztuje. Jednak bokser skruszony wyznaje, że najwięcej kosztowały go kobiety. I to nie tylko najwięcej zdrowia, bo na panie wydał ok. 120 milionów złotych (30 milionów euro!).

- Już nie mam milionów. Cześć z nich dostała moja pierwsza żona, a resztę po prostu wydałem - żali się "Faktowi" Darek.

120 milionów złotych? Przecież to straszne pieniądze! Na co poszły?

- Moja pierwsza żona Dorota dostała 15 milionów euro (ok. 60 milionów złotych). Należały jej się. Nie zostawiłbym jej, gdyby przychodziła na imprezy po walkach. Ale ona wolała zajmować się swoim porsche niż mną - wyznaje tabloidowi.

"Fakt" przypomina, że drugie małżeństwo Tigera, które trwało zaledwie kilka miesięcy, również obciążyło konto boksera. Już nie tak bardzo, bo Patrycja dostała "jedynie" 250 tysięcy euro, ale zawsze. To wszystko jednak nie zniechęca Dariusza. Znowu się zakochał i planuje trzeci ślub. Tym razem z 28-letnią Basią.

- W tym roku prawdopodobnie nie będzie ślubu. A może jednak latem? I muszą być koniecznie białe konie i powóz - wyznaje tabloidowi Michalczewski.

No tak. To wszystko będzie kosztowało. Miejmy nadzieję, że tym razem się uda. Trzymamy kciuki!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.