Ubrania i dodatki z drugiej ręki cieszą się coraz większą popularnością. Doskonale zdają sobie z tego sprawę blogerki modowe, które co jakiś czas pokazują, co udało im się upolować w second-handzie. Każda szanująca się miłośniczka mody wie, że w lumpeksach można znaleźć prawdziwe perełki. Przekonała się o tym jedna z blogerek modowych, Karolina Wójcik, znana jako Viva a Viva, pochwaliła się niedawno swoim łupek na InstaStory.
Trzeba przyznać, że Karolina ma sporo szczęścia. W grudniu zeszłego roku pochwaliła w jednym z filmów na YouTube, że udało jej się znaleźć w lumpeksie oryginalną torebkę Fendi za jedyne... 8 złotych.
Miesiąc temu wchodzę do jednego second-handu w Warszawie, wchodzę na dział, gdzie są akcesoria i co tam znalazłam? Torebkę Fendi, za 8 złotych... Jak usłyszałam tę cenę, to stwierdziłam: "Nie no, to jest jakiś żart'' - chwaliła się niedawno Karolina.
Jak możemy przeczytać na portalu Pudelek, youtuberka zrobiła wyprzedaż swojej szafy, a na InstaStory zamieszczała zdjęcia i ceny ubrań i dodatków. Wśród nich znalazła się osławiona torebka. Viva a Viva wyceniła torebkę na... 1100 złotych, co wzbudziło skrajne reakcje. Jedni gratulowali jej drygu do interesów, inni zaś sugerowali, że przesadnie zawyżyła cenę.
Sama zainteresowana odniosła się do całej sytuacji. Karolina na swoim InstaStory wyjaśniła, że torebka, którą wystawiła na sprzedaż za 1100 złotych to nie ta sama torebka, którą kupiła za 8 złotych w lumpeksie. Rachunek wydaje się prosty - instagramerka jest w posiadaniu dwóch takich samych torebek. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że Viva a Viva znajdzie kupca.
Viki Gabor spędziła święta z ukochanym. Trojanek pochwalił się rodzinnymi kadrami
Tragiczny wypadek córki znanego miliardera. 19-latka zginęła podczas wakacji
Dowbor często lata do Hiszpanii. Zdradziła, ile wydaje na bilety
Mocne wyznanie Opozdy. "Cztery lata temu mówili mi, że bez ojca..."
"Sanatorium miłości". Kontrowersji wokół Barbary ciąg dalszy. Henryk ją zablokował
Kolejny rozwód Wiśniewskiego. Tajner ma dla niego radę: Pewne rzeczy trzeba...
Chciał być hokeistą. Został symbolem męskości lat 80. Wystarczyła jedna rola w serialu
Ojcem Aleksandry Grabowskiej jest znany aktor. I nie chodzi tu o Andrzeja
Górniak odwołała występ kilka dni przed galą. Wydała oświadczenie