Maja Bohosiewicz dołączyła do grona uczestników 17. edycji "Tańca z gwiazdami". Wraz z Albertem Kosińskim celebrytka będzie starała się wygrać w tym sezonie Kryształową Kulę. Po pierwszym odcinku show para zgarnęła 28 punktów. Już w niedzielę 21 września ponownie zobaczymy tańczącą celebrytkę. W mediach społecznościowych gwiazda chętnie dzieli się kulisami z przygotowań do występu. Udostępniła nawet, jak jej mąż ocenił jedną z prób.
Bohosiewicz, tak jak i reszta uczestników programu, na bieżąco dzieli się w mediach społecznościowych zdjęciami i filmikami zza kulis "TzG". Aktualnie wraz z Kosińskim w pocie czoła przygotowują się do kolejnego odcinka, by zdobyć większą liczbę punktów niż w premierowym wydaniu. Maja postanowiła podzielić się przy tym nagraniem z próby generalnej ze swoim mężem Tomaszem Kwaśniewskim. Przypomnijmy, że para stanęła na ślubnym kobiercu w 2018 roku i wspólnie wychowuje syna Zacharego oraz córkę Leonię.
Komentarz ukochanego gwiazdy musiał wydawać się Bohosiewicz na tyle zabawny, że postanowiła udostępnić go na Instagramie. Na InstaStories opublikował screen rozmowy z Kwaśniewskim, na którym widzimy jego odpowiedź na nagranie z próby.
Żebyś ty w łóżku taka ruchliwa była
- odpisał mąż celebrytce, dodając śmiejące się emoji. Maja Bohosiewicz nie obraziła się jednak na męża. Gdy inny fan spytał, czy "mąż przeżył po wysłaniu wiadomości", odpowiedziała: "Mój stary to jedna z najzabawniejszych osób, jakie znam - na koniec dnia co nam zostaje? Tylko luz w biodrze, autoironia, poczucie humoru i robić sobie jaja, bo pomrzemy wszyscy poważni".
Jeszcze przed rozpoczęciem 17. edycji "Tańca z gwiazdami" Maja Bohosiewicz wrzuciła do sieci filmik z pozostałymi uczestnikami show, który wywołał kontrowersje i spotkał się z ogromną krytyką internautów. W materiale widać jak uczestnicy udają modlitwę do jurorów, aby poprosić o wysokie noty podczas odcinka. Nagranie zostało bardzo szybko usunięte z sieci, a celebrytka przyznała się do błędu i przeprosiła internautów. "Drodzy, wiemy, że jeden z naszych reelsów wzbudził sporo emocji. Dla nas w trakcie nagrania była to forma żartu, lekkiego pastiszu - coś, co w naszej ocenie miało być zabawne i pokazać dystans. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie każdy tak to odebrał. Dlatego nagranie już zniknęło - bo naszym celem jest tworzyć przestrzeń rozrywki, a nie budzić poczucie niesmaku czy kontrowersje. Przyznajemy, że tym razem popełniliśmy błąd i sypiemy głowę popiołem. Dziękujemy też za wszystkie reakcje - traktujemy je jako ważną lekcję, która pozwala nam lepiej zrozumieć waszą perspektywę. Chcemy, żeby to, co tu oglądacie, było źródłem dobrej energii i lekkości. To zawsze jest dla nas kierunek" - czytamy. Więcej zobaczysz tutaj: Wstawiła nagranie, teraz się tłumaczy. Bohosiewicz wydała oświadczenie
Dom Andrzeja Piasecznego ma nietypowy kolor. Wokalista zamieszkał na świętokrzyskiej wsi
Rozwód był dla niej ciosem. Dziś Bosacka zdradza nam, jak odważyła się zacząć od nowa
Gospodarstwo Andrzeja z Plutycz robi wrażenie. Wiadomo, ile hektarów posiada
Karpiel-Bułecka odpowiada Miszczakowi. Poszło o słowa na temat Krupińskiej
Dawid Woliński miał 19 lat, kiedy urodziła mu się córka. Tak dziś mówi o jej wychowaniu
Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Na ceremonii pojawił się tłum żałobników
Szokujące wyznanie Leszka Lichoty. "Zmieniłem pas i się ocknąłem na innym"
Michał Kempa żegna się z widzami "Szkła kontaktowego". "Chciałem to zrobić na antenie"
Poruszające słowa Doroty z "Rolnika". "Nie miałam siły wstać z łóżka"