Sara Boruc uważa, że ma koronawirusa! Podzieliła się obawami z internautami. "Miałam wszystkie objawy, o których piszą"

Koronawirus wystraszył wszystkich, również polskich celebrytów, którzy w mediach społecznościowych wciąż podejmują temat globalnego zagrożenia. Wyjątkiem nie jest również Sara Boruc, która na Instagramie podzieliła się szokującą informacją: podejrzewa, że jest nosicielką wirusa!

Sara Boruc żyje na walizkach, krążąc pomiędzy Polską a Wielką Brytanią. Zarówno w naszym kraju, jak i na wyspach liczba zachorowań na koronawirusa nieustannie wzrasta, a objawy, z którymi od kilku dni zmaga się żona piłkarza, wskazują na to, że może mieć bezpośrednią styczność z groźną zarazą. Sara już jakiś czas temu apelowała, by ograniczyć organizację publicznych wydarzeń. Nie kryła oburzenia tym, że nie odwołano paryskiego Fashion Week. Teraz podzieliła się na Instagramie swoimi podejrzeniami. Kobieta uważa, że jest nosicielką wirusa!

Zobacz wideo Sara Boruc już kiedyś przechodziła osobisty dramat. W ciąży przeżyła dramatyczny wypadek.

Sara Boruc ma koronawirusa?

Podejrzenia żony Artura Boruca nie napawają optymizmem. Kobieta od sześciu dni zmaga się z wysoką gorączką, kaszlem, katarem i dusznościami. Sara jest przekonana, że potrafi odróżnić zwykłą infekcję od nietypowego wirusa. Celebrytka udostępniła wstrząsającą relację na InstaStories. Na nagraniach opowiada o przebiegu swojej choroby i o tym, jak działa polska i brytyjska służba zdrowia. 

Ja jestem dzisiaj szósty dzień chora. Odzyskałam głos, wreszcie minęła mi gorączka, a oprócz tego miałam wszystkie objawy, o których piszą, więc mega się zestresowałam. Miałam duszności, miałam kaszel, miałam katar. Zaatakowało mnie to w jedną noc. Po prostu nie miałam siły wstać z łóżka.

Sara BorucSara Boruc Instagram/ @mannei_is_her_name

Co najdziwniejsze, lekarze zbagatelizowali opisywane przez Sarę objawy i nie skierowali jej na szczegółowe badania. Kobieta nie wpisała się w kryteria, które kwalifikowałyby do przeprowadzenia testu na obecność koronawirusa. 

Jak poszłam się zbadać w Polsce, to pytali się, czy podróżowałam do krajów wysokiego ryzyka, czy miałam kontakt z takimi osobami, a ja nie podróżowałam w te kraje, ani nie miałam kontaktu z takimi ludźmi, więc nie kwalifikuję się do testu. Podobnie jest w Anglii. Wróciłam do Anglii i zadzwoniłam na numer, na który się dzwoni, okazało się, że to automatyczny twór totalnie, odpowiadasz na pytania, wciskasz guziki, jeśli nie byłeś w tych krajach i nie miałeś styczności z ludźmi, którzy byli, to nie kwalifikujesz się do testu - wyznała rozgoryczona celebrytka.

Boruc stwierdziła, że stan jej zdrowia znacznie się polepszył, jednak zdążyła już zarazić swojego męża. 

BWO