Obuchowicz był u szczytu kariery, gdy z niej zrezygnował. Czy dziś żałuje? Postawił na coś innego

Pierwszą rolę zagrał jako mały chłopiec, a jako nastolatek na koncie miał już ważne nagrody. Niedługo potem przyszła sława, a w niepokornym Tomku Burskim z serialu "Na dobre i na złe" kochało się wiele dziewcząt. Ale Bartosz Obuchowicz wcześnie został nie tylko aktorem, lecz także ojcem i mężem. I dziś to nie kariera, a rodzina jest dla niego najważniejsza.

Od najmłodszych lat przejawiał wielki talent aktorski. Po roli w filmie "Cwał" Krzysztofa Zanussiego obwieszczono go cudownym dzieckiem polskiego kina. Ale choć szybko pojawiły się kolejne świetnie przyjęte role, zarówno kinowe, jak i serialowe oraz teatralne, a wraz z nimi przyszło uwielbienie fanek, woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Nie wpadł w złe towarzystwo, media nie żyły jego romansami czy imprezowymi wpadkami. Jak na młodego gwiazdora kina Bartosz Obuchowicz zawsze był zaskakująco poukładany. Co nie znaczy wcale, że nudny, bo słabością aktora były sporty ekstremalne. To właśnie na torze wyścigów samochodowych poznał swoją przyszłą żonę. Szybko okazało się, że oprócz wspólnej pasji łączy ich podobny temperament i poczucie humoru. Wkrótce potem, w wieku 24 lat, Bartosz Obuchowicz został ojcem, a dwa lata później - mężem. Za sprawą rodziny przewartościował swoje życie. Z czasem wycofał się w cień i poświęcił się wychowywaniu trzech córek. Ale czy Bartosz Obuchowicz żałuje, że nie kontynuował świetnie zapowiadającej się kariery?

Zobacz wideo Artur Żmijewski zajął się reżyserią

Cudowne dziecko kina

Urodzony 3 marca 1982 roku w Warszawie Bartosz Obuchowicz jako dziecko wcale nie marzył o karierze aktora. Pragnął zostać zawodowym tancerzem i konsekwentnie dążył do celu. Od ósmego roku życia chodził na zajęcia do teatru tańca i muzyki. Obok tańca jego pasją był sport. Przez dwa lata grał w koszykarskiej sekcji Legii Warszawa. "Losy życia spowodowały, że zostałem aktorem, jednak wciąż, w głębi duszy, jestem łobuziakiem z warszawskiego Mokotowa, który uwielbia sport i każdą wolną chwilę spędza aktywnie - jeżdżąc na rowerze, deskorolce, snowboardzie, grając w koszykówkę czy biegając" - mówił Bartosz Obuchowicz w jednym z wywiadów. Mama Bartka szybko dostrzegła jednak, że jej syn ma talent aktorski i postanowiła go dyskretnie popchnąć w tym kierunku. Zapisała go na zajęcia do grupy tanecznej.

Tam rozpoczęła się moja przygoda ze sceną. W Tintilo przygotowywaliśmy różne inscenizacje teatralne oraz braliśmy udział w warsztatach tańca i śpiewu. Wkrótce wraz z zespołem zaczęliśmy występować w telewizji

- pisał Obuchowicz na swojej stronie internetowej. Jak się okazało, od tańca do aktorstwa prowadziła krótka droga. Bartosz zaczął występować najpierw w musicalach oraz w spotach reklamowych. Pojawił się m.in. w kampanii Pizza Hut. Szybko złapał aktorskiego bakcyla - zagrał Nemeczka, głównego bohatera spektaklu Teatru Telewizji "Chłopcy z Placu Broni" w reż. Macieja Dejczera. A przełom w karierze był tuż za rogiem. Drogę do kariery aktorskiej otworzyła 13-letniemu wówczas Bartoszowi Obuchowiczowi znakomicie przyjęta rola w filmie "Cwał" w reżyserii Krzysztofa Zanussiego. Młody aktor partnerował Mai Komorowskiej, a występ przyniósł mu nagrodę za rolę dziecięcą na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Bartosza szybko zaczęto nazywać cudownym dzieckiem kina. Ale na kolejny sukces musiał poczekać aż sześć lat. Wówczas znów zdobył nagrodę na Gdyńskim Festiwalu, a dzięki roli w filmie "Stacja" Piotra Wereśniaka zrozumiał, że pragnie związać swoje życie z aktorstwem.

Bartosz ObuchowiczBartosz Obuchowicz Bartosz Obuchowicz wrócił na ściankę | KAPIF

Bożyszcze nastolatek

Decyzja o kontynuowaniu aktorskiej kariery nie poszła w przypadku Bartosza Obuchowicza w parze ze studiami w tym kierunku. Zamiast na PWST aktor zdecydował się zdawać na psychologię. "Starsi koledzy przekonywali mnie, bym nie szedł do szkoły aktorskiej, bo przez to mogę nabawić się niepotrzebnej maniery. A ja już wówczas interesowałem się tym, by zaglądać w ludzkie głowy. Na drugim roku stwierdziłem, że to nie dla mnie, jednak to, czego zdążyłem się nauczyć, bardzo mi się przydaje w życiu" - wyznał aktor w rozmowie z czwartym programem Polskiego Radia. Aktorskie szlify zdobywał w szkole Haliny i Jana Machulskich, a także na planie filmowym i deskach teatru. Bartosz Obuchowicz pojawił się takich produkcjach jak m.in. "Król Olch", "Ogniem i mieczem", "Tajemnice Sagali", "Wyrok na Franciszka Kłosa", "Gry uliczne", "Ja wam pokażę", "Czas surferów", "Senność", "Kryminalni" i "Haker". Największą popularność i rozpoznawalność przyniosła mu zaś rola w bijącym rekordy popularności serialu "Na dobre i na złe".

W jednej z pierwszych polskich telenoweli, opowiadającej o losach pracowników szpitala w Leśnej Górze, Bartosz Obuchowicz wcielił się w rolę Tomasza Burskiego, syna pary lekarzy. Bohater miał takie same problemy jak większość młodych osób w jego wieku: pierwsze miłości, imprezy, problemy w szkole. W połączeniu z urokiem osobistym aktora sprawiło to, że postać buntowniczego chłopaka spodobała się wielu nastolatkom, które wzdychały do Bartosza Obuchowicza. Aktor w produkcji TVP występował do 2011 roku. W międzyczasie, w 2007 roku, wystąpił jeszcze w programie "Taniec z gwiazdami", gdzie zajął piąte miejsce. Potem stopniowo zaczął się wycofywać w cień. Wielu zadawało sobie wówczas pytanie, dlaczego aktor, który miał nie tylko talent, lecz także doświadczenie i rozpoznawalność, nie zdecydował się kontynuować dobrze zapowiadającej się kariery. Tymczasem on postawił na zupełnie inną rolę.

Najważniejsza rola w życiu

Choć w 2021 roku mogliśmy znów zobaczyć Bartosza Obuchowicza na ekranie w serialu "Kowalscy kontra Kowalscy", aktor od dłuższego czasu nie angażuje się w żadne filmowe projekty, nie pojawia się też na branżowych imprezach, próżno szukać jego zdjęć na ściankach. Wielu fanów zastanawiało się, co działo się z aktorem po tym, jak postanowił zawiesić karierę. Odpowiedź jest prosta. Oddał się swojej drugiej pasji, sportowi. A ta nie tylko dała mu satysfakcję, lecz także pomogła znaleźć miłość.

Bartosz Obuchowicz z rodzinąBartosz Obuchowicz z rodziną Kapif.pl

Bartosz Obuchowicz od lat jest uczestnikiem wyścigów Rallycross (wyścigów samochodowych rozgrywanych na zamkniętym torze, zazwyczaj o długości do jednego km, o mieszanej nawierzchni, częściowo asfaltowej, a częściowo szutrowej). W 2005 roku dzięki nowej pasji poznał fotomodelkę i studentkę psychologii Katarzynę Sobczyńską. "Z Kasią poznał mnie kolega z wyścigów. Myślę, że to była miłość od pierwszego wejrzenia. Od razu wiedziałem, że to ta dziewczyna. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, czy na całe życie, bo tego na początku nikt nie wie. Ale szybko przekonałem się, że tak" - opowiadał aktor w wywiadzie dla Wirtualnej Polski. Bartosz Obuchowicz nie zwlekał z działaniem. Rok po tym, jak para się poznała, doczekała się pierwszego dziecka, córki Marianny. Choć aktor miał wówczas zaledwie 24 lata, odważnie wszedł w nową rolę. Dwa lata później on i jego wybranka powiedzieli sobie sakramentalne "tak" z dala od blasku fleszy, w drewnianym kościele Naszego Zbawiciela w Karpaczu w Karkonoszach, nazywanym potocznie świątynią Wang.

Dziś Bartosz Obuchowicz i Katarzyna Sobczyńska są szczęśliwym małżeństwem i rodzicami trzech córek: Marianny, Marceliny i Michaliny. Aktor był obecny przy narodzinach każdej z nich, jest ojcem na pełny etat. Jego żona pracuje jako psycholog szkolny i terapeutka, a także uczy języka angielskiego w przedszkolach. "Dziś młodzi ludzie zwlekają z decyzją o założeniu rodziny, a czas gra na ich niekorzyść. Też się bawiłem, ale przychodzi czas na ustatkowanie. Dzieci nie przeszkadzają mi w niczym, choć wyścigi zeszły na drugi plan. Nie mam już tyle wolnego czasu. Poza tym to drogi sport. Teraz, choć bywam zmęczony, lubię przez chwilę porozmawiać z dziećmi, pocałować na dobranoc, a najmłodszej pociesze zaśpiewać kołysankę do snu" - opowiadał w jednym z wywiadów. Bartosz Obuchowicz rolę ojca i męża nazywa najważniejszą w swoim życiu i wszystko wskazuje na to, że nie żałuje, iż nie rozwijał dalej aktorskiej kariery. Więcej zdjęć aktora i jego bliskich znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.