Śleszyńska w szczerym wyznaniu o wyglądzie. "Mnie się nic w sobie nie podobało"

Hanna Śleszyńska udzieliła niedawno nowego wywiadu. Gwiazda podczas rozmowy wyjawiła, że przed laty zmagała się z licznymi kompleksami. W pewnym momencie aktorka była gotowa poddać się operacji plastycznej.
Śleszyńska szczerze o kompleksach. Była gotowa na operację
Fot. KAPIF

Hanna Śleszyńska przez wielu została zapamiętana dzięki roli siostry Basen w serialu "Daleko od noszy". Chociaż gwiazda obecnie stawia głównie na pracę w tatrze, to w marcu aktorkę znowu będziemy mogli zobaczyć na ekranie - tym razem kinowym. Artystka zagrała w filmie "Przepiękne", gdzie wcieliła się w postać Krysi, która po 30 latach małżeństwa pragnie odkryć swoje życie na nowo. W związku z premierą produkcji gwiazda zagościła na antenie radia RDC, gdzie udzieliła nowego wywiadu. 

Zobacz wideo Maryla Rodowicz o swoich kompleksach. "Zasłaniam twarz włosami"

Hanna Śleszyńska otwarcie o kompleksach. Marzyła o operacji plastycznej 

Hanna Śleszyńska w szczerej rozmowie opowiedziała nie tylko o filmie, ale również podzieliła się swoimi wspomnieniami z okresu dorastania, opowiadając o trudnościach związanych z samoakceptacją. Aktorka przyznała, że jako nastolatka miała wiele kompleksów. - Mnie się nic w sobie nie podobało. Przede wszystkim za długi nos. Teraz robi się korektę nosa na osiemnastkę, a w tamtych czasach to nie było takie popularne i ja poszłam na taką konsultację, gdy odkryłam, że mam nos dłuższy, niż myślałam - zaczęła. Śleszyńska następnie wyznała, że w związku ze swoimi kompleksami zasięgnęła nawet porady specjalisty. - Zdobyłam się na odwagę, żeby zapytać, czy dałoby się coś z tym zrobić. Powiedziano mi wówczas, że trzeba przyjść z rodzicami i pomyślałam: to już moi rodzice na pewno na coś takiego się nie zgodzą - wyjawiła aktorka. 

Hanna Śleszyńska spełniła ostatnią wolę Wojciecha Magnuskiego. Poruszający gest 

6 czerwca 2024 roku odbył się pogrzeb Wojciecha Magnuskiego, aktora filmowego i telewizyjnego, a zarazem byłego męża Hanny Śleszyńskiej. Jak podał serwis viva.pl, podczas ceremonii pożegnalnej aktorka spełniła ostatnią wolę byłego męża. Magnuskiego poruszał los bezdomnych zwierząt, dlatego na jego pogrzebie zorganizowano zbiórkę na rzecz schroniska na Paluchu. - Wojtek zawsze bardzo kochał psy. Przez kilka lat opiekował się suczką Rózią, przygarniętą ze schroniska, która w styczniu niestety odeszła. Lubili chodzić na długie spacery. Mam nadzieję, że teraz już razem wędrują po niebieskich polanach - wspominała Śleszyńska zmarłego męża. 

Więcej o: