Jakub Tolak i Zofia Samsel mieszkali przez długi czas w kamperze wraz ze swoją córką, ale musieli zrezygnować z takiego trybu życia. Wszystko przez operację aktora, którego większość kojarzy z "Klanu", choć od lat nie występuje w serialu. Po tym, jak Tolak wyszedł ze szpitala, do placówki trafiła jego żona. Jak para oceniła serwowane tam posiłki?
Pod koniec czerwca Jakub Tolak przeszedł poważną operację serca. "Mam tętniaka aorty i zastawkę mam nie do końca ok. Tak naprawdę wiele osób chodzi z tą wadą i dożywa starości, i umiera ze starości, ale czasem bywa tak, że to się powiększa i u mnie tak niestety jest" - wyjawił w "Dzień dobry TVN". Na szczęście operacja się powiodła, a aktor powoli wraca do sprawności. W trakcie pobytu w szpitalu, postanowił opowiedzieć o posiłkach, które dostaje. Jest to temat kontrowersyjny - w sieci można przeczytać wiele negatywnych wypowiedzi o daniach serwowanych w szpitalach. Co o sprawie sądzi Tolak?
Połączenie baru mlecznego z posiłkami w niegdysiejszych ośrodkach wypoczynkowych. Było w porządku, najadałem się, nie narzekam. Jedyne, co mnie dziwiło, to pory posiłków. Śniadanie nieco za późno, bo ok. dziewiątej, zaraz o dwunastej obiad i kolacja ok. siedemnastej! Po paru dniach zacząłem zostawiać sobie coś z kolacji na rano, bo budziłem się głodny
- poinformowała na Instagramie.
Niedługo po tym, jak Tolak opuścił szpital, trafiła do niego jego żona. Zofia Samsel przebywa obecnie w tej samej placówce, w której leczono jej męża. "Wbrew pozorom, nie poznaliśmy się na forum zrzeszającym ludzi z chorobami serca. Scenarzyści naszego życia trochę popłynęli. Właśnie leżę dokładnie w tym samym szpitalu, w którym ostatnio sporo czasu spędził Kuba. Serce do poprawy, bądź napraw" - napisała w mediach społecznościowych. Samsel również postanowiła skomentować to, jak wyglądają posiłki w polskich szpitalach publicznych.
Uważam, że jedzenie w szpitalu jest ok. Nigdy nie trafiłam na miejsce, gdzie byłoby tak strasznie, jak w internetowych opowieściach anonimowych ludzi. Tylko tak jak Kuba (wspomniał o tym ostatnio) nie rozumiem czasówki. 12.00 obiad, 16:30 kolacja, 9.00 śniadanie. Jasne, nie trzeba jeść od razu, byle nie zapomnieć o schowanej później kanapce
- napisała na InstaStories. Później dodała kolejną informację, gdyż wiele osób pisało do Samsel prywatnie o kaloryczność posiłków, która miała być nieodpowiednia. Influencerka zaznaczyła, że tylko ocenia smak. Później dodała także kolejny komentarz w kwestii walorów smakowych, gdy pokazała obiad.
Ja oceniam tylko walory smakowe posiłków szpitalnych (bo już dostałam wiadomości, że przecież kaloryczyność nie taka, jak powinna itp.). A smak jest okej (bardziej mowa o obiadach, bo smak kanapki to smak kanapki). (...) Podtrzymuję - smacznie, jak u babci
- twierdzi w mediach społecznościowych Zofia Samsel. W naszej galerii na górze strony zobaczycie, jak wyglądały posiłki Tolaka i Samsel w szpitalu. Z tych relacji wynika, że najwyraźniej jedzenie wcale nie jest takie złe, jak to często malują.
Nawrocka złożyła życzenia mężowi i pokazała ich stare zdjęcie. Tak kiedyś wyglądali
Daniel Martyniuk wpadł w tarapaty? Chodzi o jego słowa na temat Karola Nawrockiego
Lekarz Trumpa wydał oświadczenie. Chodzi o czerwoną wysypkę na szyi prezydenta
Zarzucali im, że nie zaczynali od zera. Terrazzino przemówił po odcinku "TzG"
Skolim przekazał wieści ws. swojej stacji benzynowej. Wszystko przez sytuację na Bliskim Wschodzie
Szklana antresola i zachwycający widok zza okna. Tak wygląda dom Kayah we Włoszech
Pawłowski odpowiada na hejt "Rodzinki.pl". O tych słowach będzie głośno. Wspomniał też o Wieniawie
Był dziecięcą gwiazdą PRL-u. Porzucił aktorstwo i zamieszkał w Peru. Dziś ma nietypową profesję
Tak Nawrocka wystroiła się na spacer z psami. Ekspertka załamana legginsami pierwszej damy