Smutna Sandra Kubicka w emocjonalnym wpisie o synu. "Najgorsze są wieczory"

Sandra Kubicka opublikowała na Instagramie przejmujący wpis. Modelka martwi się o syna, który jest wcześniakiem. Padły gorzkie słowa.

Sandra Kubicka i Aleksander Milwiw-Baron w Boże Narodzenie ogłosili, że spodziewają się dziecka. Później modelka i muzyk relacjonowali przebieg ciąży. W ostatnim czasie na Instagramie Kubickiej zrobiło się cicho. Okazało się, że 16 maja młoda mama urodziła syna Leonarda, który jest wcześniakiem. 25 maja o tym, że rodzina Kubickiej i Barona się powiększyła, poinformował dumny ojciec ze sceny w Sopocie. Kubicka z kolei wróciła na Instagram, gdzie pokazuje, jak zmieniło się jej życie od czasu porodu. 

Zobacz wideo Sandra Kubicka wściekła. Opowiedziała, jak lekarz miał potraktować jej mamę

Sandra Kubicka w emocjonalnym wpisie

Wygląda na to, że Sandra Kubicka została już wypisana ze szpitala do domu. Na jej Instagramowych relacjach widać kadry z windy czy salonu. Dziękowała też, za wszystkie prezenty i kwiaty z gratulacjami, które czekały na nią w domu. Niestety, ponieważ mały Leonard jest wcześniakiem, potrzebuje nadal specjalistycznej pomocy i musi być pod kontrolą lekarzy. Kubickiej i Baronowi nie było dane jeszcze zabrać syna do domu. Modelka nie ukrywa, że bardzo to przeżywa. Na InstaStories opublikowała zdjęcie, na którym widać jej zrezygnowanie i smutne oczy. Do fotografii załączyła opis, w którym nie kryła rozgoryczenia.

Najgorsze są wieczory, gdy chcę go przytulić, a nie mogę. Czytam wasze wiadomości mamy wcześniaków i podziwiam was, jak silne jesteście i że dałyście radę. Bo mi już jej [siły- red.] brak.

Na InstaStories celebrytki pojawiły się jeszcze inne zdjęcia, na których widać, jak radzi sobie po wyjściu ze szpitala. Nie da się ukryć, że Baron otacza Sandrę opieką i się o nią troszczy. Zdjęcia znajdziecie w naszej galerii, w górnej części artykułu.

Sandra Kubicka nie chciała zdradzić daty porodu

Sandra Kubicka, mimo że relacjonowała przebieg ciąży na Instagramie, nie chciała zdradzać dokładnej daty porodu. Obawiała się, że będzie śledzona przez paparazzi i niestety, jej obawy się sprawdziły. "Dokładnie tego chciałam uniknąć. Dlatego nie chciałam mówić, w którym tygodniu jestem, ani gdzie rodzę, aby w spokoju dotrzeć do szpitala, nie stresując się, że ktoś robi mi zdjęcia" - zaczęła. A późnej dodała: "Tego dnia widziałam się z moją terapeutką. Alek mnie odebrał i zauważyłam, że jeździ za nami po mieście auto, a w środku ktoś robi mi zdjęcia. Chcieliśmy jechać do domu, ale nie chcieliśmy, żeby wiedzieli, gdzie mieszkamy. Jeździliśmy po mieście i dopiero gdy tramwaj zajechał im drogę, to ich zgubiliśmy" - napisała. 

Czy sandra Kubicka słusznie zrobiła, ukrywając przed mediami datę porodu?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.