Krzysztof Stanowski nazwany przez polityka "pisowskim ulubieńcem". Odciął się ripostą o toalecie

Krzysztof Stanowski pochwalił się postępami prac nad powstającym Kanałem Zero. Na jego wpis krytycznie zareagował wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki.

Krzysztof Stanowski, który przez długi czas był twarzą Kanału Sportowego, pożegnał się z projektem oficjalnie w październiku ubiegłego roku. Dziennikarz nie zamierza jednak znikać z internetu. Już w lutym ma ruszyć jego autorska działalność o nazwie Kanał Zero. Stanowski dopina wszystko na ostatni guzik, a w serwisie X zaprezentował wizualizacje głównego studia.

Zobacz wideo Janoszek reaguje na komentarz Stanowskiego

Krzysztof Stanowski wdał się w spór z wiceprezydentem Białegostoku

Pod zamieszczonym w sieci zdjęciem Stanowski pochwalił się, że w nowym studiu znalazło się sześć 85-calowych telewizorów, a na stole jest ekran LED, który pełni funkcję dodatkowego wyświetlacza. Fani dziennikarza są pod wrażeniem wyglądu Kanału Zero, a w komentarzach nie szczędzili mu komplementów. Nie zabrakło jednak głosów krytyki. Na mocno negatywny wpis zdecydował się wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki. "Mam nadzieję, że publiczne podmioty będą 'wspierać' ten projekt pisowskiego ulubieńca taką kwotą, jaka jest w nazwie tego projektu. Zero" - napisał polityk, udostępniając post Stanowskiego. Dziennikarz nie pozostał mu dłużny.

Rafał, zajmij się kiblem w Białymstoku

- odpowiedział. Krzysztof Stanowski we wpisie odniósł się do słynnej toalety publicznej w Białymstoku, która wzbudziła kontrowersję ze względu na kwotę, którą zapłaciło za nią miasto. Jak informuje radio.bialystok.pl, niewielki budynek miał kosztować aż 430 tys. zł, o czym poinformował sam Rudnicki. Co więcej, białostoczanie nie mogli nawet korzystać z szaletu, bo okazało się, że nie spełnia on norm budowalnych. Wiceprezydent odparł jednak Stanowskiemu, że toaleta jest już zdatna do użytku. Wyjaśnił także, co miał na myśli, nazywając go "pisowskim ulubieńcem".

Panie Krzysztofie, zapraszam, toaleta działa. W dodatku myślę, że kosztowała kilka, a może nawet kilkadziesiąt razy mniej niż spółki Weszło i Kanał Sportowy (gdy był pan ich udziałowcem) otrzymały od spółek Skarbu Państwa za rządów PiS. A może się pan pochwali kwotami?

- odparł polityk.

Krzysztof Stanowski poróżnił się z kolegami z Kanału Sportowego

Kanał Sportowy, jak zresztą wskazywała nazwa, miał skupiać się na tematach głównie z tej tematyki. Krzysztof Stanowski na jego łamach w pewnym momencie zaczął poruszać afery show-biznesowe, jak choćby głośną dramę z Natalią Janoszek. Jak udało nam się ustalić, to właśnie ta kwestia stała się kością niezgody między dziennikarzem, a jego dawnymi kolegami. - Uważali, że Krzysiek już za bardzo grilluje Natalię. Nie podobało im się, że Kanał Sportowy idzie w takie celebryckie afery. A Stanowskiemu spodobało się bardzo bycie na świeczniku. Deklarował, że nie widzi nic złego w materiałach, które nie dotyczą sportu - mówił nasz informator.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.