Bojanowski usłyszał o "linii wsparcia TVP" i pękł ze śmiechu. Spójrzcie na adres mailowy

Telewizja Polska dziękuje widzom za liczne telefony z wyrazami wsparcia. Wojciech Bojanowski nie mógł odmówić sobie szyderczego komentarza na ten temat.

Pracownicy Telewizji Polskiej, która przez ostatnie lata stała się tubą propagandową PiS-u, znaleźli się w sporym kłopocie. Wszystko wskazuje na to, że wraz ze zmianą władzy zmiany szykują się także na Woronicza. Zatrudnione w TVP osoby raczej mają tego świadomość, bo już kilka dni po wyborach ruszono z akcją, jak to ją określono, "w obronie pluralizmu mediów". W jej ramach powstała specjalna infolinia, pod którą widzowie mogą dzwonić, aby bronić stacji w jej obecnym kształcie.

Zobacz wideo Katarzyna Warnke o zmianach w TVP

Wojciech Bojanowski wyśmiewa infolinię TVP

Telefony na Woronicza cały czas się urywają, o czym mogliśmy się dowiedzieć w materiale TVP. "Codziennie na specjalną infolinię dzwonią tysiące widzów z wyrazami wsparcia" - słyszymy. Fragment programu wychwalający nowy pomysł stacji usłyszał dziennikarz TVN Wojciech Bojanowski i udostępnił go na Instagramie. "Czy dzwoniliście już na specjalną linię wsparcia TVP i TVP Info? Jeśli nie, to chciałbym was do tego zachęcić" - pisze w poście Bojanowski.

Wydaje mi się, że w trudnych chwilach, a takie bez wątpienia przeżywa teraz TVP, takie wsparcie jest bezcenne. Jestem myślami ze wszystkimi pracownikami Telewizji Rządowej, którzy są teraz w kryzysie - ironizuje dziennikarz.

Wojciech Bojanowski zwrócił także uwagę na jeden istotny szczegół. Oprócz infolinii Telewizja Polska w ramach akcji stworzyła także specjalną skrzynkę mailową, na którą widzowie mogą przesyłać wiadomości. Jej adres to... wolnoscslowa@tvp.pl. "Chciałbym też zwrócić uwagę na doskonały adres e-mail. Wolność słowa na zawsze" - dodał.

Wojciech BojanowskiWojciech Bojanowski Wojciech Bojanowski, KAPiF

TVP nie nadąża z odbieraniem wiadomości

Co do tego, że infolinia TVP cieszy się dużym zainteresowaniem, rzeczywiście nie ma wątpliwości. Dziennikarz serwisu kultura.gazeta.pl Bartłomiej Marcinkowski próbował dodzwonić się na nią 28 października, czyli zaledwie dzień po jej uruchomieniu. Już wtedy otrzymał komunikat, że skrzynka jest zapełniona. A co słychać bezpośrednio po połączeniu się? - W wyniku nieustających ataków politycznych na Telewizję Polską i dziennikarzy TVP i próbę zlikwidowania audycji informacyjno-publicystycznych Telewizji Polskiej, bardzo prosimy państwa o wyrazy solidarności. Po sygnale mogą państwo wyrazić swoją opinię. Informujemy, że wybrane nagrania mogą zostać użyte i wyemitowane na antenach Telewizji Polskiej. Jeżeli nie wyrażają państwo zgody na nagranie, prosimy o rozłączenie się - brzmi komunikat.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.