OŚWIADCZENIE Dąbrowskiego z kanału "Z Dvpy". Tłumaczy kontrowersyjny "żart"

Internauci przypomnieli niestosowny internetowy żart, w którym kilka lat temu brał udział Maciej Dąbrowski. Teraz twórca internetowy odniósł się do sytuacji.

"Okazało się, że Maciek też dziewięć lat temu wykonał absolutnie skandalicznie nagranie, które miało być żartem, ale jeśli było żartem to bardzo, bardzo słabym" - powiedział Stanowski w materiale, który 6 października pojawił się na Kanale Sportowym. Przy okazji poinformował, że kończy z Dąbrowskim współpracę. Choć dziennikarz nie powiedział dokładnie, o który materiał chodzi, wszystko wskazuje na to, że powodem wyrzucenia  z Kanału Sportowego było nagranie z gościnnym udziałem Dąbrowskiego, które w 2014 roku pojawiło się na kanale nieżyjącego już youtubera o pseudonimie Ravgor. Dąbrowski zamieścił oświadczenie na X (dawniej Twitter), w którym przyznał, że bierze pełną odpowiedzialność za rzeczony "żart". "Miał być totalny absurd i hiperbola, a wyszło jak widać - ch*jowo" - napisał.

Zobacz wideo Maja Staśko o Pandora Gate

Maciej Dąbrowski tłumaczy się z nagrania

"Prosicie o wyjaśnienie dotyczące filmu, który był u Ravgora, czyli "Z d*py do ucha". Założenie było takie, żeby pokazać, że cokolwiek hardkorowego/głupiego/nie na miejscu powiesz osobie po drugiej stronie słuchawki - ona ma to powtórzyć. Na zasadzie, że sam byś czegoś takiego nie powiedział. (...) Film ten nagrywaliśmy dziewięć lat temu, starając się naginać granice humoru" - zaczął wpis Maciej Dąbrowski.

Na rzeczonym filmiku rzeczywiście widać Macieja Dąbrowskiego, który podpowiada koledze, jakie zdania ma przekazywać zaczepianym na ulicy osobom. Zasugerował mu m.in., aby kilkunastoletnie dziewczynki zapytał "o ulubioną pozycję do r*chania w d*pę". - Pchacie się na wałek, co, dziewczynki? - słychać na nagraniu.

Te żarty się bardzo źle zestarzały, tym bardziej patrząc na to, co się dzisiaj dzieje w Polsce. Owszem, nie jest to prywatne pisanie do jakiegoś dziecka w celu spotkania się, czy innym - nieobyczajnym - tylko otwarty film w publicznym miejscu, niemniej było to po prostu bardzo słabe - tłumaczy się dalej Dąbrowski.

Jednocześnie stwierdził, że nie ma zamiaru zasłaniać się konwencją ani tym, że dziewięć lat temu do podobnych tekstów podchodziło się inaczej. "Ten "dowcip", który robiłem, był kretyński, głupi i nie na miejscu i biorę go na klatę. Dzisiaj na pewno bym nie wystąpił w takim filmie, a na pewno nie używając takich słów do kogokolwiek". Dodał także, że w życiu śmieje się ze wszystkiego, a jego żarty są na granicy, co nie oznacza, że popiera takie kwestie jak pedofilia. "Przepraszam was za ten niesamowicie głupi i niesmaczny "żart". Nie powinno się tak mówić do kogokolwiek, niezależnie od wieku. Moja wina" - podsumował.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.