"Mam przerzucać treść łopatą?" - pyta Chodakowska. Poszło o wypowiedź, że zaczynała "od zera, z pięcioma tys. euro"

Ewa Chodakowska powiedziała, że zaczynała karierę "od zera, z pięcioma tysiącami euro". I się zaczęło. "Obrażasz nas" - czytamy pod wpisem influencerki. Oj, nie gryzła się w język.

Ewy Chodakowskiej nie trzeba dziś przedstawiać. Przez lata budowała swoją markę najbardziej znanej trenerki fitness w Polsce. W ostatnim czasie opublikowała na Instagramie nagranie, w którym wróciła pamięcią do początków swojej kariery. Chodakowska rzuciła, że zaczynała "od zera", dodając po chwili "z pięcioma tysiącami euro". Internauci zarzucają sportsmence ignorancję.

Zobacz wideo Chodakowska emocjonalnie o hejcie na aukcję Omeny Mensah. "Jest to absolutna głupota. Trzeba być ignorantem! Ogromny wstyd!"

Ewa Chodakowska mówi, że zaczynała "od zera, z pięcioma tysiącami euro". Fani oburzeni

"Zaczynałam od zera. Bez kapitału, bez koneksji. Miałam pięć tysięcy euro w kieszeni i jedno wielkie marzenie" - słyszymy na opublikowanym przez Chodakowską nagraniu. W komentarzach pod wpisem aż zawrzało. "Nie urodziłaś się w biednej dysfunkcyjnej rodzinie, nie spędziłaś 20 lat z ojcem alkoholikiem, tylko - jak sama napisałaś - miałaś kochających się bezwarunkowo rodziców. Więc proszę cię, nie mów, że zaczynałaś z niczym, bo obrażasz wiele tych dzieciaków, które walczą o przetrwanie", "Pięć tysięcy euro to nie takie zero...", "To było to pięć tysięcy, czy bez kapitału?" - pytają fani. 

 

Ewa Chodakowska odpowiada na krytykę obserwatorów. "Mam przerzucać treść łopatą?"

Chodakowska nie pozostała obojętna wobec nieprzychylnych komentarzy. Co ma do powiedzenia tym, którzy wytknęli jej wypowiedź o początkach? "Przecież pierwszych pięć tysięcy euro nie ukradłam. Czy naprawdę muszę przerzucać treść łopatą?" - pyta obserwatorkę trenerka. W innej odpowiedzi z kolei nieco bardziej rozwinęła swój punkt widzenia, wypisując drogę swojej kariery.

Pierwsze pieniądze zarobiłam na stacji benzynowej, myjąc szyby, mając 16 lat. Pięć tysięcy euro odłożyłam, pracując w Grecji. Zaczęłam od zera. Nie ukradłam. Nikt mi nic nie dał. To, że dostałam miłość od rodziny i poczucie bezpieczeństwa, to moja największa wygrana na loterii. Ale nie dostałam nawet jednej złotówki na start. Zatem? Szmata w Londynie i mycie toalet. Stanie za barem, serwowanie ryb z frytkami. W końcu prowadzenie podopiecznych w Grecji i odłożenie pięć tys. euro" - wytłumaczyła.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.