Ewa Chodakowska mówi, co wylicytowała na aukcji. Za dwie rzeczy zapłaci ponad 300 tysięcy złotych [PLOTEK EXCLUSIVE]

Ewa Chodakowska gościła na aukcji charytatywnej, zorganizowanej przez Omenę Mensah i Rafała Brzoskę. Zebrano prawie 30 milionów złotych, zaś ponad 300 tysięcy wpłaciła sama trenerka. Co było tyle warte?

Ewa Chodakowska skorzystała z zaproszenia Omeny Mensah i Rafała Brzoski na aukcję charytatywną. Wydarzeniu towarzyszył bal i barokowy dress-code. Goście tłumnie przyjechali do Wilanowa nie tylko na zabawę, ale również po to, żeby przekazać sporo pieniędzy na cele charytatywne. W sumie zebrano niemalże 30 milionów złotych i połowa tej sumy pochodziła właśnie z aukcji. Niemało dołożyła Ewa Chodakowska z partnerem. Co udało im się wylicytować?

Zobacz wideo Chodakowska o tym, co wylicytowała. Wydała ponad 300 tys.

Ewa Chodakowska zdradza, co wylicytowała na aukcji 

Ewa Chodakowska w sobotę 3 czerwca miała okazję zasiąść w jednej sal wilanowskiego pałacu, gdzie wylicytowano różnego rodzaju przedmioty. Łączna kwota, jaką się udało zgromadzić tego wieczora wynosiła niemal 28 milionów złotych. Okazuje się, że trenerka fitness sama zainteresowała się obrazem, a jej mąż biletem na mecz, które zostały wystawione na aukcję. W rozmowie z Plotkiem zdradziła, że zapłacili za to 310 tysięcy złotych.

Wylicytowałam obraz Rafała Bujnowskiego, a mój mąż wylicytował bilet na mecz NBA u boku Marcina Gortata. Będą siedzieć na parkiecie. Mój mąż jest bardzo podekscytowany. Możemy powiedzieć otwarcie o liczbach, tylko teraz nie pamiętam, co kosztowało ile, bo jest kwota 150 tysięcy i 160 tysięcy. Ale łącznie 310 tysięcy od nas plus przekazanie emocji, która została wylicytowana za dwa miliony - mówiła Ewa Chodakowska w rozmowie z Plotkiem.

Ewa Chodakowska o aukcjach charytatywnych 

Ewa Chodakowska przyznała, że już niejednokrotnie miała okazję uczestniczyć w różnego rodzaju galach charytatywnych, jednak ostatnia była dla niej wyjątkowa. Widziała mnóstwo osób, które faktycznie chciały przyczynić się do szczytnego celu i pomóc osobom w potrzebie. Uważa, że każda osoba, która uczestniczy w tego typu wydarzeniach powinna się postarać, wylicytować chociaż jedną rzecz. 

To był taki wieczór, gdzie widziałam mnóstwo rąk w górze z tymi lizakami licytujących. To nie jest dla mnie oczywiste, to nie jest pierwszy wieczór charytatywny, w którym uczestniczyłam. Ja wychodzę z założenia, że trzeba zawsze wyjść z jakimś fantem, przedmiotem czy emocją, bo po to jesteśmy na tym wieczorze. Nie jest to tylko wieczór po to, żeby się spotkać i zaprezentować, więc zakładam, że każda osoba, która uczestniczy w tym wieczorze chociaż raz powinna podnieść lizak - dodała.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.