Joasia Zakrzewski biegła w ultramaratonie, ale się zmęczyła. Podjechała autem. Ups! Wydało się. "Jestem idiotką"

Joasia Zakrzewski została zdyskwalifikowana z wyścigu GB Ultras z Manchesteru do Liverpoolu, ponieważ odkryto, że część trasy pokonała samochodem.

Joasia Zakrzewski to szkocka biegaczka, która zajęła trzecie miejsce podczas wyścigu GB Ultras z Manchesteru do Liverpoolu na 50 mil (ponad 80 km). Kobieta miałaby powód do zadowolenia, ale okazuje się, że dopuściła się oszustwa. Odkryto, że dwie i pół mili, a więc ponad cztery kilometry przejechała samochodem. 

Zobacz wideo Jakie badania dla biegacza?

Joasia Zakrzewski zamiast biec, wsiadła do samochodu

Oszustwo wykryto dzięki nadajnikowi GPS, który każdy zawodnik maratonu obowiązkowo musi mieć przy sobie. Okazało się, że biegaczka niewiele ponad cztery kilometry pokonała w cztery minuty i dziesięć sekund. Na jaw wyszło, że ten fragment trasy przejechała samochodem. Podrzuciła ją znajoma, która zawiozła biegaczkę do najbliższego punktu kontrolnego, bo Zakrzewski podobno się zgubiła i była zmęczona po tym, jak przyleciała samolotem z Australii do Wielkiej Brytanii, by wystartować w ultramaratonie. Na stronie BBC możemy przeczytać, w jaki sposób Zakrzewski tłumaczyła swoją decyzję. Warto w tym miejscu nadmienić, że po przekroczeniu mety przyjęła medal i pozowała do zdjęć, co nazwała "błędem".

Kiedy dotarłam do punktu kontrolnego, powiedziałam im, że się wycofuję i że byłam w samochodzie, a oni powiedzieli "znienawidzisz siebie, jeśli się zatrzymasz" (...) Upewniłam się, że nie wyprzedziłam biegaczki z przodu, kiedy ją zobaczyłam, ponieważ nie chciałam przeszkadzać jej w wyścigu (...) Byłam zmęczona, zmęczona podróżą i czułam się chora. (...) Powinnam była je oddać [trofeum - red.] i nie robić zdjęć, ale czułam się źle, byłam rozkojarzona i nie myślałam jasno - powiedziała.

Z kolei portal People cytuje inną wypowiedź biegaczki. Zakrzewski przeprosiła swoją konkurentkę Mel Sykes, która przed ujawnieniem oszustwa zajęła czwarte miejsce. Jednoczenie Zakrzewski nazwała się "idiotką".

Jestem idiotką i chcę przeprosić Mel. To nie było złośliwe, to było nieporozumienie - wyznała.

Joasia Zakrzewski poniosła konsekwencje

Dyrektor wyścigu Wayne Drinkwater powiedział, że Zakrzewski nie podjęła "żadnej próby", aby uświadomić organizatorów wyścigu "co się stało", co pozwoliłoby na "skorygowanie wyników" maratonu - czytamy na stronie BBC. Na tym nie koniec. Oszustwo miał ujawnić inny uczestnik wydarzenia. 

Żaden z naszego zespołu eventowego, (...) nie był świadomy, że Joasia miała transport w jakimkolwiek momencie podczas wyścigu, dopóki po zakończeniu maratonu nie otrzymaliśmy informacji od innego zawodnika - powiedział Drinkwater.

Jednocześnie Wayne Drinkwater dodał, że po przejrzeniu danych z systemu śledzenia wyścigu Zakrzewski została zdyskwalifikowana. Ostatecznie trzecie miejsce zajęła Mel Sykes. Oszustwo zostało także zgłoszone do Trail Running Association, które nadzoruje ultramaratony, jak również do brytyjskiej federacji lekkoatletycznej. Zakrzewski może stracić nawet licencję. Poniżej zamieszczamy nagranie, w którym możecie posłuchać, jak jakiś czas temu biegaczka mówiła o swoich sukcesach. 

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA