Chemikalia poparzyły jej przełyk. Od ponad 20 lat nic nie może zjeść. "Nie tyję, nie chudnę"

Przed laty wypiła płyn do udrażniania rur. Obecnie jest dorosłą kobietą, która musi być odżywiana dojelitowo, ponieważ chemikalia poparzyły jej przełyk. Jak sobie z tym radzi?

W rozmowie z portalem abczdrowie.pl 21-letnia kobieta opowiedziała o tragedii, która wydarzyła się w 2001 roku. Dzieląc się swoją historią, chce dodać otuchy innym osobom, które tak jak ona przyjmują pokarm "przez rurkę". Pomimo tego, że otwarcie mówi o cierpieniu, które ją spotkało, gdy jej historia ukazała się w sieci spadła na nią lawina nieprzychylnych komentarzy. W związku z tym jej dane osobowe zostały zmienione i na potrzeby artykułu użyto innego imienia. 

Zobacz wideo Sylwia Nowak, kiedy miała 14 lat, wylądowała w szpitalu. Od razu usłyszała diagnozę

Odżywianie dojelitowe to jedyna forma, w jakiej może przyjmować pokarm

Joanna miała dwa lata, gdy wypiła płyn do udrażniania rur. Po tym, natychmiast trafiła do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie spędziła dziewięć miesięcy. O tym, jak lekarze walczyli, aby uratować jej zdrowie oraz życie opowiedziała mama 21-latki.  

Córka miała rekonstrukcję przełyku z jelita. W związku z poparzeniem również górnych dróg oddechowych konieczne było wykonanie tracheostomii, czyli wytworzenie przetoki pomiędzy skórą a tchawicą, w której umieszczona została rurka ułatwiająca oddychanie z pominięciem ust, nosa. Przełyk jest drożny, ale to wszystko bardzo długo trwało, córka była bardzo słaba i wtedy lekarze wpadli na pomysł, żeby wyłonić jejunostomię - czytamy na stronie abczdrowie.pl. 

Jejunostomia to jedyny na sposób na przyjmowanie przez Joannę pokarmów. Od ponad 20 lat właśnie tak funkcjonuje. Tradycyjnie może jedynie pić. Gdy miała sześć lat, próbowano jeszcze normalnej metody odżywiania, ale okazało się, że wówczas bardzo traciła na wadze. Mimo wszystko Joanna nie traci pogody ducha i nie rezygnuje z ulubionych aktywności. 

Funkcjonuję normalnie, nie tyję, nie chudnę. Wiadomo, kiedy się zaczyna, jest sporo stresu z tym związanego, ale nie ma się czego bać. Z jejunostomią da się funkcjonować, jak w pełni zdrowe osoby i być aktywnym. Chodzę na basen, jeżdżę na rowerze, na rolkach, jedynie z reguły nie zakładam bluzek odkrywających brzuch, bo wtedy to miejsce na brzuchu z rurką jest widoczne. Jestem w stanie nawet iść w góry, bo są specjalne plecaki, które umożliwiają przenoszenie pompy i przyjmowanie dojelitowych preparatów w trakcie chodzenia - wyjaśniła.

Joannie bardzo zależy na tym, aby pokazać innym, że da się normalnie funkcjonować.

Wszystkim osobom, które mają wskazania do odżywania dojelitowego, chcę powiedzieć by się nie obawiali, gdyż naprawdę można z nim normalnie żyć - zapewniła.

Jak podaje portal abczdrowie.pl w Polsce jest około 12,5 tysiąca pacjentów, którzy tak jak Joanna są żywieni dojelitowo w domu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.