Historia Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz i Kazimierza Marcinkiewicza toczy się jak wieloodcinkowy serial. Związek na papierze trwał dziewięć lat - wzięli ślub w sierpniu 2009 roku, a rozwiedli w 2018, od czterech nie mogą dojść do porozumienia. Były premier nazywał żonę stalkerką, ona zarzucała mu brak zainteresowania stanem jej zdrowia. Jak się okazuje, Marcinkiewicz prawdopodobnie zapłaci za to, że nie stawił się na jednej z rozpraw, na której sąd podwyższył alimenty dla Izabeli. - Taki wyrok nie mógł zapaść, wiedziałbym o tym - komentuje.
Do tej pory Kazimierz Marcinkiewicz przelewał byłej żonie - przynajmniej na papierze, bo były premier migał się od płacenia alimentów - cztery tysiące złotych. Jak dowiedział się "Super Express", teraz się to zmieni na niekorzyść byłego polityka.
Teraz kwota ta wzrośnie aż o 500 złotych. Co miesiąc Kazimierz Marcinkiewicz musi więc płacić swojej eksżonie 4,5 tys. złotych. Zobowiązanie musi uiścić do dnia 25 każdego miesiąca. Oprócz podwyższenia alimentów sąd obciążył też Kazimierza Marcinkiewicza kosztami sądowymi w wysokości 400 złotych - czytamy na portalu gazety.
Kazimierz Marcinkiewicz z kolei przyznał w rozmowie z tabloidem, że nie wie o rozprawie, w trakcie której miał zapaść wyrok dotyczący podwyższenia alimentów.
Z tego co wiem, rozprawa miała być 18 października, ale została odwołana. Innych informacji nie posiadam. Taki wyrok nie mógł zapaść, wiedziałbym o tym - powiedział.
"Super Express" miał skontaktować się z Sądem Okręgowym w Warszawie, który potwierdził, że 7 października Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa wydał wyrok dotyczący podwyższenia alimentów. Został wydany zaocznie, co oznacza, że ze strony pozwanego nie było odpowiedzi na pozew lub pozwany nie stawił się na rozprawie w wyznaczonym terminie.
Były polityk był oskarżony o uchylanie się od płacenia alimentów swojej byłej żonie Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz. Prokuratura wskazywała, że w okresie od marca 2017 r. do września 2019 r. nie zapłacił swojej byłej małżonce należnych jej pieniędzy. Zgodnie z wcześniejszymi decyzjami sądów, Marcinkiewicz miał obowiązek przelewania byłej żonie trzech, pięciu, a potem czterech tys. zł miesięcznie.
W styczniu 2019 r. zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne z wniosku Olchowicz-Marcinkiewicz. Sprawa przed sądem ruszyła w listopadzie 2020 r. Jak dowiedział się wówczas portal Gazeta.pl, w marcu tego roku zapadło ostateczne orzeczenie. Sąd potwierdził, że Marcinkiewicz nie płacił pełnych zasądzonych alimentów w okresie od sierpnia 2017 r. do maja 2020 r. (za wyjątkiem stycznia i lutego 2018 r.). Według sądu były premier naraził Izabelę Olchowicz-Marcinkiewicz na "niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych", bo kobieta "z uwagi na swój stan zdrowia nie miała dostatecznych możliwości zarobkowych".
W mieszkaniu Roksany Węgiel nie ma miejsca na klasykę. Luksus w każdym kącie
Tym strojem księżna Kate udowodniła, że jest ikoną stylu. Ekspertka mówi o detalach
Mariah Carey dała show na otwarciu igrzysk. Ekspertka mówi o "wokalnym wsparciu"
Stylistka rozczarowana strojami Polaków na otwarciu igrzysk. "Wybór kompletnie nietrafiony"
Nazwisko Naomi Campbell wraca w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, o co miała go prosić
Szambo wybiło! Rozjuszona Viola Kołakowska uderzyła w Małgorzatę Rozenek. "Co to k***a ma być"
Afera przed występem na otwarciu igrzysk olimpijskich. "Wiem, dlaczego zostałem zaproszony"
Kubicka zaskoczyła fanów nową fryzurą. Takiej metamorfozy nikt się nie spodziewał
Tragedia w świecie mody. Nie żyje 21-letnia Cristina Pérez Galcenco