Agata Młynarska o początkach pracy w TVP. "Wolność słowa była jak tlen". Teraz zapowiada walkę o niezależne media

Agata Młynarska wspomniała początki demokratycznej Polski. Ma wrażenie, że obecnie władza chce zepsuć wszystko, co zostało od tego czasu zbudowane. Z rozgoryczeniem wypowiada się na temat "lex TVN" i wtorkowych protestów.

Agata Młynarska zabrała głos w sprawie "lex TVN" i odniosła się do wtorkowych protestów w całej Polsce. Emocjonalnie opisała to, co czuje, w związku z całą sytuacją i próbą wpłynięcia na jedno z niezależnych i najważniejszych mediów w naszym kraju.

Zobacz wideo Opozycja w czasie przemówienia Suskiego w sprawie lex TVN: "Hańba nie zaszczyt!"

Agata Młynarska zabiera głos w sprawie "lex TVN"

Agata Młynarska, przez lata związana z TVN, z rozgoryczeniem opisywała to, co działo się w całej Polsce podczas wtorkowych protestów przeciwko nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Przyznała, że jest wzruszona, że tak wiele osób walczy o to, by stacja otrzymała koncesje i mogła działać dalej. 

Jestem tam całym sercem, na tych protestach! Kiedy patrzę na te tłumy, łzy wzruszenia płyną same.

Dziennikarka przypomniała o czasach PRL, gdy przekazy medialne były kontrolowane przez władzę. 

Pamiętam media bez wyboru. Kłamstwa, manipulację, pogardę. Moralne dno dziennikarzy. Kiedy w 1989 roku zaczęłam pracę w nowej rzeczywistości, w TVP, wolność słowa była jak tlen, jak skarb. Wszyscy wiedzieliśmy, że tylko tak można budować demokrację. Wolność słowa jest jej podstawą. Prawda, którą trzeba pokazywać, choć bywa bardzo niewygodna, jest niezbędna do życia w normalności.

Ma wrażenie, że obecnie może zadziać się coś podobnego, co przed laty.

Wtedy, na początku mojej drogi, nikomu nie wpadła myśl, że za 30 lat będziemy bronić tego, o co tak walczyliśmy. Dziś to się dzieje! Jesteśmy w tym razem. Bo nie wierzę, żeby Polacy nie chcieli wolności! Nie wierzę! Wierzę w Polskę wolną, gdzie każdy może swobodnie mówić, co myśli. Czy tak nie jest lepiej? Tylko dlatego, że kilku facetów drży z przerażenia, bo coś może się wydać… No halo! Nie oddamy tak łatwo wolności i prawa do wolnego słowa!
 

Lex TVN - o co chodzi? 

Protesty ws. "lex TVN" to wyraz sprzeciwu wobec planów PiS, który chce wprowadzić nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Projekt ten zakazuje firmom spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego pośredniej - a nie tylko bezpośredniej, jak obecnie - kontroli nad stacjami telewizyjnymi, które działają na podstawie koncesji wydanej w Polsce. Projekt uderza więc w stację TVN, która należy do kapitału z USA. Więcej na ten temat przeczytacie w tekście na Gazeta.pl.

Zobacz też: Jarosław Kuźniar mocno uderza w Jakimowicza po jego wypowiedzi o dziennikarzach TVN. "Jest obrzydliwy"

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.