W ostatnim czasie wielu artystów zaczęło skarżyć się na niskie emerytury. Niewielkie składki odprowadzane w trakcie aktywności zawodowej sprawiają, że po zejściu ze sceny ich emerytura nie pozwala często nawet na opłacenie mieszkania. Okazuje się, że jednym z nielicznych wyjątków jest tutaj Zenon Martyniuk.
W ostatnim czasie o niskich emeryturach informowali m.in. Alicja Majewska, Maryla Rodowicz czy Ryszard Rynkowski. W przeszłości lider zespołu Bayer Full - Sławomir Świerzyński - wyznał również, że według pisma ZUS przysługuje mu... 386 zł emerytury miesięcznie. Ostatnio głos zabrał również Karol Strasburger, który po zakończeniu kariery otrzyma kwotę wahającą się od tysiąca do dwóch tysięcy złotych miesięcznie.
O swoją przyszłość nie musi martwić się za to Zenek Martyniuk, który przyznał, że nie obawia się o komfort swojego życia na starość. W rozmowie z Wirtualną Polską miał powiedzieć:
Ja co miesiąc opłacam składkę w wysokości czterech tys. zł, ale na szczęście na razie sporo koncertuję i nie mam zamiaru iść na emeryturę. Zobaczymy, jak będzie, jak przyjdzie na to czas.
Jak obliczył "Super Express", z regularnie wpłacaną kwotą składek o takiej wysokości, król disco polo będzie mógł liczyć nawet później na pięć tysięcy złotych miesięcznie. Przypomnijmy, że najczęściej wypłacaną emeryturą w Polsce jest prawie 1900 złotych brutto na miesiąc. Jednak do rekordzistów "królowi" jeszcze trochę brakuje - według danych za zeszły rok najwyższą emeryturę w Polsce - ponad 20 tysięcy złotych brutto miesięcznie - może liczyć zaledwie czterech Polaków.
Myślicie, że dla takiej emerytury warto jest zostać "królem disco polo"?