TVP zwodziło aktorów "O mnie się nie martw". Ankudowicz: Słyszałam, że taniej będzie kupić format rosyjski [PLOTEK EXCLUSIVE]

Katarzyna Ankudowicz poinformowała kilka dni temu, że straciła pracę. Mimo wcześniejszych decyzji o zakupie licencji na dwa sezony Telewizja Polska nie zdecydowała się na produkcję kolejnej transzy "O mnie się nie martw". Gwiazda serialu zdradziła, jak dawano aktorom złudne nadzieje.

Premierowy odcinek "O mnie się nie martw" wyemitowany został 5 września 2014 roku na antenie telewizyjnej dwójki. Widzowie przez sześć lat z zapartym tchem śledzili losy ulubionych bohaterów, z którymi będą zmuszeni się rozstać. Okazuje się, że jesienny sezon serialu był ostatnim, ponieważ Telewizja Polska nie zdecydowała się wyprodukować kolejnych. O wszystkim za pośrednictwem Instgarama poinformowała zaskoczona Katarzyna Ankudowicz, która wcielała się w Martę Piątek-Małecką.

Wreszcie mogłam zagrać żonę Stefana Pawłowskiego, króciutko, niestety, bo na zdjęciach próbnych. Rozmawialiśmy o "O mnie się nie martw", co to będzie, co to będzie... I już dziś wiemy, że to koniec. Ostatecznie i na zawsze. Smutno, wiadomo. Tym bardziej że nie było szansy się na to przygotować, podziękować, wyściskać, popłakać.

Okazuje się, że aktorów zwodzono przez kilka miesięcy i dawano nadzieję, że wrócą na plan produkcji.

Zobacz wideo Joanna Kulig żegna się z serialem "O mnie się nie martw"

Katarzyna Ankudowicz o decyzji TVP: Pojawiły się nieoficjalne informacje, że dla telewizji taniej będzie kupić format rosyjski, a nie utrzymywać nas

O decyzji Telewizji Polskiej, która nie zdecydowała się na realizację kolejnych sezonów "O mnie się nie martw", Katarzyna Ankudowicz dowiedziała się 16 lutego. 

Nam nikt nie powiedział oficjalnie, dlaczego. Oglądalność nie spadła. Do mnie zadzwonił kierownik produkcji i powiedział: Kaśka, słuchaj, jednak nie robimy nowego sezonu. Potem pojawiły się nieoficjalne informacje, że dla telewizji taniej będzie kupić format rosyjski, a nie utrzymywać nas. Nie wiem, czy to prawda.

Produkcja ponoć miała zielone światło ze strony TVP, która była zainteresowana emisją jeszcze dwóch sezonów. Niestety, już w grudniu pojawiły się pierwsze niejasności.

Kończyliśmy nagrywać ostatnią transzę w październiku i mieliśmy decyzję od TVP, że oni podpisują umowę na realizację kolejnych dwóch sezonów. Wiedziały o tym chociażby Panie scenarzystki, które specjalnie zakończyły ostatni sezon wypadkiem i sprawą z nożownikiem. Wszystko miało mieć swoją kontynuację, a one miały pomysł na dalsze losy bohaterów „O mnie się nie martw”. One musiały wykonać tytaniczną pracę, bo serial emitowany jest już od kilku lat i prawie wszystko w nim już było, musiały przemyśleć, co może zaciekawić widza. Kolejny sezon mieliśmy zacząć nagrywać w grudniu 2020 roku, ale okazało się, że nie wchodzimy na plan 10 grudnia, tylko dopiero w styczniu. Z kolei 29 grudnia dowiedzieliśmy się, że prace przesunięte są na przełom lutego i marca - zdradza nam Ankudowicz.

Aktorka nie kryje smutku, jednak daje do zrozumienia, że w zdecydowanie gorszej sytuacji znalazła się ekipa serialu - na przykład charakteryzatorki.

Dla nas, aktorów, jest to strata, ale nie jest to, być, albo nie być. Natomiast w gorszej sytuacji jest ekipa, której ludzie nie widzą na ekranie. Kostiumy były przygotowane, to wszystko stało i czekało opłacone. I nagle decyzja, że jednak nie kręcimy. Do tego widzowie serialu zostali potraktowani kompletnie bez szacunku, a byli mu wierni przez tyle lat.

Ponadto, jak udało nam się dowiedzieć, w styczniu stacja TVP informowała AKSON Studio, że chciałaby przekształcić "O mnie się nie martw" z serialu cotygodniowego w serial codzienny. Aktorzy zgłaszali dyspozycyjność, często rezygnując z innych zobowiązań zawodowych. Teraz zostali na lodzie.

"O mnie się nie martw" miało być emitowane codziennie. Wszyscy zabukowali sobie terminy do końca wakacji. Nagle decyzje uległy zmianie, a wielu osobom poprzepadały inne fuchy - mówi w rozmowie z Plotkiem osoba z ekipy serialu.

Jak widać, zawód aktora do najłatwiejszych nie należy. Tymczasem na antenie TVP coraz częściej możemy oglądać rosyjskie produkcje. Szkoda.