Aktorka opisała życie z bratem z zespołem Downa. "Jeśli coś się stanie, to ta codzienność spadnie na mnie"

Temat aborcji nie znika z nagłówków. Głos w sprawie zabiera coraz więcej osób publicznych.

Czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji odbił się głośnym echem w Polsce i na świecie. Od kilku dni kobiety (i nie tylko) protestują w dużych oraz mniejszych miastach. Protest odbywa się też wirtualnie. Na zabranie głosu w sprawie zdecydowało się wiele osób publicznych, w tym między innymi Joanna Koroniewska. Aktorka opowiedziała o kilkukrotnych poronieniach.

ZOBACZ TEŻ: Joanna Koroniewska o wyroku Trybunału Konstytucyjnego. "Mam dwoje dzieci, ale ciąż miałam osiem"

Siostra mężczyzny z zespołem Downa o aborcji

Swoje zdanie wyraziła też Anna Jażdżyk, aktorka znana z epizodów w wielu produkcjach oraz reklamy popularnego oleju.

30-latka ma młodszego brata, który choruje na zespół Downa. Jak sama przyznała w długim wpisie, mimo choroby historia jej rodziny jest piękna, a to dlatego, że rodzice są "gigantami".

 
Rodzice nas zabezpieczyli finansowo - mądrzy ludzie, jesteśmy bezpieczni i dobrze, w końcu jestem artystką i gdybym teraz nagle miała nas utrzymywać z mojej pracy, a przy tym poświęcać mu 100% uwagi byłoby ciężko - czytamy.

Aktorka jest jednak świadoma tego, że z czasem to niej będzie spoczywał obowiązek przejęcia opieki nad niepełnosprawnym bratem.

Jeśli coś się stanie, to ta codzienność spadnie na mnie. Wiadomo, kocham gościa, dałabym mu gwiazdę z nieba - ale wiem, że to jest wyzywanie , wiem - widzę to od 27 lat.

W dalszej części wpisu Anna Jażdżyk przyznała, że nie u wszystkich rodzin wiedzie się tak pomyślnie. A sama renta nie wystarcza na najważniejsze produkty opieki codziennej. Tym samym aktorka wytknęła władzom, że chorzy nie otrzymują w naszym kraju wystarczającej opieki.

Czy starcza na cokolwiek poza przetrwaniem? Czy kogoś to w ogóle obchodzi? Nie sądzę.

Świadoma tego, jak trudno jest zajmować się osobą niepełnosprawną, Jażdżyk wyznała, że sama nie jest pewna tego, jak zareagowałaby na wiadomość, że jej dziecko będzie nieuleczalnie chore.

Chciałabym mieć wybór. Bo wiem, z czym to się je. Chciałabym mieć spokój i zrozumienie. Bo to jest cholernie ciężka decyzja - dodała.

Aktorka dodała też, że gdyby jej koleżanki znalazły się w podobnej sytuacji, to nie sugerowałaby im żadnego z rozwiązań. Doceniacie jej szczerość?